Ariadna na Naxos

Terminy

Ariadna na Naxos

Kompozytor: Richard Strauss

opera w jednym akcie z prologiem
libretto: Hugo von Hofmannsthal
oryginalna wersja językowa

prapremiera: Wiedeń, Hofoper, 4 X 1916
(1. wersja: Stuttgart, Hoftheater, 25 X 1912)

Premiera w Operze Krakowskiej: 24 III 2012

Realizatorzy:

Reżyseria: Włodzimierz Nurkowski
Kierownictwo muzyczne: Tomasz Tokarczyk, Warcisław Kunc 
Scenografia i kostiumy: Anna Sekuła
Choreografia: Katarzyna Aleksander-Kmieć, Jacek Tomasik
Reżyseria światła: Dariusz Pawelec

Asystent reżysera: Bożena Walczyk-Skrzypczak
Asystent kierownika muzycznego: Paweł Szczepański
Asystent scenografa i kostiumolografa: Adam Łucki
Asystent choreografa: Mariusz Raczyński, Sebastian Kubacki
Inspicjenci: Anna Jaworska, Magdalena Wąsowska 
Suflerzy: Krystyna Behounek, Dorota Sawka 

Obsada:

SOLIŚCI, ORKIESTRA I BALET OPERY KRAKOWSKIEJ

Brak informacji o datach

Efektowne przedstawienie, kipiące od pomysłów i niespodzianek. Arlekinada i dowcip dell’arte, fantazja cyrkowa i mit o Minotaurze, karnawał wenecki i bachanalia w finale... Do niezwykłości tych sprowokował twórców spektaklu fantastyczny pomysł libretta Hugona von Hofmannsthala, polegający na połączeniu sztuki wysokiej, opery seria z żywiołem buffa. A wszystko to wprzęgnięte w opowieść na temat miłości, tej idealnej, romantycznej i tej bardziej ziemskiej, zmysłowej. Tak powstało dzieło intrygujące, pełne polotu i fantazji, z muzyką, o której pisano w zachwycie. Ariadna, po premierze swej ostatecznej wersji z 1916 r. weszła na stałe do repertuaru światowego i do dziś ma się dobrze.


Reportaż z przygotowań do premiery spektaklu - zobacz

Artykuły:

Treść opery

Prolog

Pałac bogatego wiedeńczyka. Trwają przygotowania do przedstawienia. Nauczyciel muzyki szuka Marszałka domu, by dowiedzieć się, czy rzeczywiście po specjalnie zamówionej, wzniosłej opera seria o Ariadnie na Naksos ma być wystawiona wulgarna arlekinada. Marszałek potwierdza: taka jest wola jego pana. Nauczyciel sądzi, że Kompozytor, a jego uczeń, nigdy się na to nie zgodzi. Marszałek ma jedną odpowiedź: to jego pan płaci.

Zerbinettę z trupy komediowej odwiedza w garderobie Oficer, Kompozytor chce zrobić próbę z muzykami, ale oni przygrywają do kolacji, Tenor wymyśla Perukarzowi, Primadonna wysyła list do swego protektora. Kompozytorowi wpadła w oko Zerbinetta, a kiedy dowiedział się od Nauczyciela, że ma wystąpić w arlekinadzie tuż po jego Ariadnie, wpada w złość, bo czy można proponować prostacką rozrywkę po wysublimowanej operze. Zerbinetta i Nauczyciel tańca uważają zaś, że to oni powinni wystąpić jako pierwsi, bo jeśli znudzona Ariadną publiczność wpadnie w irytację, trudno im będzie ją rozbawić.

Marszałek domu oznajmia najnowszą decyzję swego pana, który spodziewa się, że opera i komediowe intermezzo zostaną połączone w jedno przedstawienie, tak by całość zakończyła się przed fajerwerkami. Spodziewa się też, że opłaceni przez niego artyści sprostają temu zadaniu. Kompozytor jest załamany, Ariadna to przecież symbol ludzkiej samotności. Tym bardziej potrzebuje towarzystwa - odpowiada Nauczyciel tańca, który uważa, że czym prędzej trzeba znaleźć rozwiązanie ku zadowoleniu ich pracodawcy. Pociesza Kompozytora, że nie on pierwszy doznaje rozczarowań i radzi mu nie zwlekając skrócić partyturę. Tenor i Primadonna żądają, by ich role nie zostały naruszone. Nauczyciel tańca objaśnia Zerbinetcie akcję opery: to opowieść o kobiecie porzuconej na wyspie przez kochanka, czekającej na innego. Zerbinetta uważa, że pojawi się tam wraz z kompanami, by zabawić smutną bohaterkę, Kompozytor usiłuje wytłumaczyć prawdziwy sens swego dzieła, w płomiennej mowie chwali muzykę jako najświętszą ze wszystkich sztuk. Nikt nie zwraca na niego uwagi, bo trzeba już wychodzić na scenę.

Opera

Porzucona przez ukochanego Tezeusza Ariadna żyje samotnie na wyspie Naksos. Zapłakana leży na skałach, przyglądają się jej zatroskane trzy nimfy, z boku patrzy też Zerbinetta z kompanami i wie, że nie będzie łatwo ją rozweselić. Ariadna ich nie widzi, oczekuje tylko śmierci (aria „Ein schönes war”). Arlekin i jego towarzysze Scaramuccio, Truffaldino i Brighella postanawiają zabawić ją muzyką i tańcem, lecz Ariadna ich nie słucha. Zerbinetta chce porozmawiać z nią jak kobieta z kobietą, bo przecież one wszystkie są skazane na taki los. Ariadna nie jest wyjątkiem, Zerbinetta była w podobnej sytuacji, mężczyźni to bestie, ale kobieta nie potrafi się im oprzeć (recytatyw i aria „Grossmächtige Prinzessin!”). Jej kompani zalecając się do niej, Zerbinetta wybiera Arlekina i znika z nim. Nadchodzą podekscytowane
nimfy, bo oto do wyspy zbliża się statek wiozący Bachusa. Bóg uciekł od swej kochanki Circe i choć nadal ją wspomina, szuka już nowej miłości. Ariadna najpierw bierze go za Tezeusza, potem zaś za oczekiwanego posłańca zwiastującego śmierć. Bachus urzeczony jej urodą całuje ją, ona zaś czuje, że przepełnia ją nowa miłość, co wyznaje Bachusowi. Kiedy pojawia się nowy bóg, musimy odejść bez słowa - komentuje sytuację Zerbinetta.

Jacek Marczyński „Przewodnik operowy”, Świat Książki 2011

Fragmenty recenzji

Wokalnie w pierwszej części dominowała Agnieszka Rehlis w roli Kompozytora. Jej dźwięczny głęboki mezzosopran szczególnie pięknie brzmiał przy dźwiękach wysokich, które wydobywała z dużą swobodą. W części drugiej aksamitnym sopranem zniewalała Magdalena Barylak jako Ariadna. W niełatwej muzyce Straussa brzmiała przejmująco i naturalnie tak w najniższych, jak i najwyższych rejestrach. Dobrze w karkołomnej wręcz, z powodu wysokiego "g" przekraczającego nawet zasięg sopranu koloraturowego, partii Zerbinetty odnajdywała się też Katarzyna Oleś- Blacha. Była też świetna aktorsko. Zwłaszcza w sytuacjach komicznych, których nie brakuje tej roli.(…)
Zwłaszcza w drugiej części przedstawienie aż mieni się od przepięknych wizualnie scen. Reżyser Włodzimierz Nurkowski, choreografowie Katarzyna Aleksander-Kmieć i Jacek Tomasik oraz scenografka Anna Sekuła skomponowali spektakl niezwykle malowniczy, pełen urokliwego wdzięku. Jednocześnie bardzo poetycki i komiczny. A niełatwo te dwa elementy harmonijnie połączyć. Tak, jak niełatwo było artystom opery seria i komedii dell'arte wystąpić na dworze mecenasa w jednym przedstawieniu, spełniając kaprys bogacza.
Anita Nowak, Teatr dla Was, 06.05.2013

***


Biegas w prologu nie wahała się ukazać manierycznej i złośliwie stereotypowej "artystki opery" (kapitalna scena wykreślania większości partii Bachusa w partyturze pozostawionej przez Kompozytora), w drugiej części natomiast sugestywnie ukazała wrażliwość Ariadny. Rehlis bardzo dobrze wypadła w dużej scenie z Zerbinettą - rys zwątpienia w dotychczasowej niewzruszonej postawie stał się wyraźny. Obie panie zaimponowały kondycją wokalną: Strauss nie oszczędzał śpiewaków, zwłaszcza wówczas, kiedy miał coś szczególnie ważnego do przekazania. Monologi Kompozytora, arie Ariadny i jej duet z Bachusem wymagały dobrego przygotowania. Wykonawczynię partii Zerbinetty, Katarzynę Oleś-Blachę, pochwalę za odwagę. To z pewnością niełatwa partia, a aria "Grossmachtige Prinzessin" nawet w łatwiejszej wersji jest tyleż efektowna, co karkołomna.(…)
Dobrze brzmiący zespół nimf - Karolina Wieczorek (Najada), Małgorzata Ratajczak (Driada) i Monika Korybalska (Echo) - ujął mnie zharmonizowaniem barwy głosów. Wśród panów wyróżniał się zdecydowanie Tomasz Kuk, poirytowany Tenor w prologu i złowieszczy Bachus w operze. Partia nieduża, a wyczerpująca - śpiewak wykonał ją z budzącym szacunek zaangażowaniem, a przy tym pięknie. Dobrze zabrzmiała pieśń Arlekina (Stanisław Kufluk), wyraźnie zaznaczył swoją sceniczną obecność Adam Zdunikowski (Nauczyciel Tańca/Brighella) (...).
Lech Koziński, "Ruch Muzyczny", 4.05.2012

***

Ewa Biegas w roli tytułowej jest pełna heroizmu, dramatu i udręki. Jej zupełne przeciwieństwo stanowi Katarzyna Oleś-Blacha jako Zerbinetta. To nie jest duża kukiełka z jarmarcznego teatrzyku czy kokietka, ale kobieta, która - choć życie bierze dość lekko - rozumie cierpiących z miłości. No i obsadzona w roli Kompozytora Agnieszka Rehlis - przyjemnie było jej słuchać. Panowie, Tomasz Kuk, Adam Zdunikowski czy Stanisław Kufluk, nie ustępowali wymienionej trójce, ale nie ich role decydują o wyrazistości i obliczu "Ariadny".
Przegląd nr 14/09.04 online, 04-04-2012

***

Od strony reżyserii, scenografii, kostiumów i choreografii o przedstawieniu można mówić w samych superlatywach. Konsekwencją tego jest dzieło będące spójną i logiczną opowieścią, a w dodatku efektowną i niezwykle przyjemną dla oczu. Reżyser buduje bowiem historię, której akcja toczy się cały czas w sposób dynamiczny. Wszechobecny ruch sceniczny i układy chorograficzne powodują, iż słuchacz w momentach, gdy muzyka niekoniecznie jest dla niego frapująca, zostaje zaabsorbowany tym, co dzieje się na scenie, nie nudząc się ani przez chwilę. (…)
Doskonałym dopełnieniem plastycznej scenografii stały się kostiumy - fikuśne i utrzymane w ciepłych, pastelowych kolorach stroje trupy mającej wystawić arlekinadę oraz stonowane i gustowne przebrania bohaterów opery seria. Równie wielkie brawa dla baletu, który pokazał się od najlepszej strony.(…)
Dźwięczny i soczysty mezzosopran Rehlis elektryzował szczególnie przy okazji wydobywania wysokich dźwięków, które osiągała z lekkością, zaś głos Ewy Biegas brzmiał szlachetnie, dojrzale, przejmująco i naturalnie zarówno w najniższych, jak i w wyższych rejestrach. Obie panie opanowały swoje role perfekcyjnie, dzięki czemu czuły się bardzo swobodnie na scenie.
Jakub M. Lis, www.polskamuza.eu, 29.03.2012

***

(…) Opera Krakowska po raz pierwszy zmierzyła się z wielkim wyzwaniem, przede wszystkim muzycznym, jakim są opery Richarda Straussa i - to trzeba powiedzieć od razu - podołała trudnemu zadaniu. (…) Warcislaw Kunc (…) poprowadził sobotnią premierę czujnie, towarzysząc solistom, umiejętnie kontrastując szeroką zakrojoną dramatyczną frazę z lekkością niemal klasycznego pastiszu. Protagoniści: Ewa Bicgas jako Ariadna, Tomasz Kuk w partii Bachusa, Katarzyna Oleś-Blacha - burleskowa Zerbinetta i Agnieszka Rehlis jako nieszczęsny Kompozytor, którego podniosłe dzieło zbrukane zostało farsą, Andrzej Biegun jako jego Nauczyciel, dobrze zrealizowali swe partie, dając słuchaczom wiele satysfakcji.
(…) nie sposób nie docenić faktu, że przełamano panującą na krakowskiej scenie XIX-wieczną romantyczną tradycję, że sięgnięto z powodzeniem po repertuar "z najwyższej półki" i że kontakt z "Ariadną na Naxos" jest ożywczy i pouczający zarówno dla zespołu Operyjak i krakowskich melomanów.
Anna Woźniakowska, "Dziennik Polski", 27.03.2012

***

Arlekinada, bachanalia, sztuczki cyrkowe, burleska i w tym wszystkim opera seria, z doskonale dopracowanym ruchem scenicznym, w świetnej reżyserii oraz efektownych kostiumach to znakomite w odbiorze, spójne i harmonijne dzieło, które spodobać się musi najbardziej wybrednej publice. Reżyser, Włodzimierz Nurkowski, poprowadził akcję w dynamicznym i narastającym tempie, choreografowie Katarzyna Aleksander-Kmieć i Jacek Tomasik zadbali o wszechobecny dopracowany w najmniejszych detalach sceniczny ruch, a efektowne układy są znakomitym rozwiązaniem zwłaszcza w momentach trwania długich muzycznych fraz. Wielką rolę odgrywają w spektaklu kostiumy autorstwa Anny Sekuły, znanej ze swojej profesjonalnej perfekcyjności. Na scenie jest kolorowo, ale absolutnie nie tandetnie - przeciwnie, charakter każdej z postaci jest określony odpowiednim strojem. Dodatkowo Anna Sekuła wspaniale zaznaczyła różnicę pomiędzy barwnymi przebraniami Zerbinetty i jej kompanów (opera buffa) i stonowanymi kostiumami artystów opery seria. Wielkie brawa należą się zespołowi Baletu Opery Krakowskiej, który z założeń choreografów wywiązał się znakomicie. Szczególne wyróżnienie dla solistki baletu, Gabrieli Kubackiej za niezwykle piękny, liryczny układ taneczny przy Ariadnie w jednej z ostatnich scen spektaklu. Orkiestrę poprowadził Tomasz Tokarczyk, który zasłużenie zebrał od publiczności oraz artystów duże brawa. Muzyka Straussa, Richarda Straussa, do łatwych nie należy, toteż tym większe uznanie dla muzyków oraz dyrygenta.
Ze swoich bardzo trudnych ról świetnie wywiązali się soliści. Zadanie mieli arcytrudne - kompozytor ustawił wysoko wokalną poprzeczkę, a reżyser i choreografowie postawili przed śpiewakami mnóstwo skomplikowanych zadań i efektów aktorskich. Muszę przyznać z wielką radością, że obsada, którą oklaskiwałam podczas piątkowego spektaklu 20 marca wzbiła się na wyżyny, dając publiczności stuprocentową satysfakcję.
Magdalena Barylak  jako Ariadna, Katarzyna Oleś-Blacha w roli Zerbinetty, Andrzej Biegun jako nauczyciel muzyki, Adam Sobierajski w partii nauczyciela tańca, Tomasz Kuk w roli Tenora i Bachusa,  Michał Kutnik jako Arlekin, stworzyli znakomite, charakterystyczne kreacje, z lekkością i swobodą realizując zarówno zadania wokalne, jak i sceniczne. Na szczególne wyróżnienie zasłużyła w pierwszej części Agnieszka Rehlis wykonująca partię Kompozytora - ujęła mnie barwa jej głębokiego mezzosopranu i niezwykła swoboda w precyzyjnym wydobywaniu dźwięków. W drugim akcie nie sposób nie oddać pierwszeństwa Katarzynie Oleś-Blacha; trzeba podkreślić, że tylko nieliczne śpiewaczki są w stanie podołać tej partii. Pięknie brzmiał trzysobowy zespół nimf w składzie Karolina Wieczorek, Agnieszka Cząstka i Monika Korybalska - wszystkie panie ujęły mnie precyzją, lekkością  i harmonią śpiewanych fraz. Barwnie i efektownie wypadli Krzysztof Kozarek jako Scaramuccio i Krzysztof Dekański w roli Truffaldina.
"Ariadna na Naxos" Richarda Straussa nie należy do łatwych w odbiorze spektakli. Z pewnością głównym punktem ciężkości jest w nim muzyka, stanowiąca pewnego rodzaju kompilację różnych operowych stylów, z mocno zaznaczonymi elementami wagnerowskimi. Inscenizacja Ariadny jest perełką w repertuarze Opery Krakowskiej. Dynamiczny, efektowny i barwny spektakl w świetnej obsadzie powinien jeszcze długo cieszyć oko i ucho melomanów, którzy wybiorą się na Lubicz. Ja polecam to przedstawienie szczerze. Warto! 
Anna Kańska-Małachowska, http://malanart.blogspot.com, 22.03.2015