Tannhäuser

Terminy

Tannhäuser

Kompozytor: Richard Wagner

Opera romantyczna w 3 aktach
Libretto: Richard Wagner

Prapremiera:
Drezno, Königliches Sächisches Hoftheater (Semperoper), 1845
Paryż, Opera, 1861

Prapremiera polska: Warszawa, Teatr Wielki, 1883

Premiera w Operze Krakowskiej: 9.06.2016
oryginalna niemiecka wersja językowa z z polskimi napisami

Realizatorzy:

Reżyseria: Laco Adamik                                                                         
Kierownictwo muzyczne: Tomasz Tokarczyk
Scenografia i kostiumy: Barbara Kędzierska
Ruch sceniczny: Katarzyna Aleksander-Kmieć
Przygotowanie Chóru: Zygmunt Magiera
Przygotowanie Chóru Dziecięcego: Marek Kluza
Reżyseria światła: Bogumił Palewicz

współpraca muzyczna: Paweł Szczepański
współpraca scenograficzna: Ryszard Melliwa
asystent reżysera: Agnieszka Sztencel, Bożena Walczyk-Skrzypczak
inspicjentki: Justyna Jarocka-Lejzak, Magdalena Wąsowska
suflerzy: Dorota Sawka, Krystyna Behounek

Obsada:

TANNHÄUSER | Tomasz Kuk (17, 19.11)
ELŻBIETA | Agnieszka Kuk (17, 19.11)
WENUS | Ewa Vesin (17, 19.11)
WOLFRAM | Adam Szerszeń (17, 19.11)
LANDGRAF | Wołodymyr Pańkiw (17, 19.11)
WALTER | Adam Sobierajski (17, 19.11)
BITEROLF | Andrzej Biegun (17, 19.11)
HEINRICH | Krzysztof Kozarek (17, 19.11)
REINMAR | Jacek Ozimkowski (17, 19.11)
MŁODY PASTERZ | Monika Korybalska (17, 19.11)

BALET, CHÓR i ORKIESTRA OPERY KRAKOWSKIEJ

Brak informacji o datach

Libretto kompozytor  osnuł na tle dawnych legend o średniowiecznym rycerzu-śpiewaku, który dostał się do wnętrza góry Wenus, gdzie spędził czas na miłosnych uciechach. Niezadowolony ze swego losu opuścił boginię, by powrócić do ludzi, ale kiedy i tu nie potrafił odnaleźć swego miejsca, udał się do papieża, szukając rozgrzeszenia i zbawienia. Tworząc  swoją operę, bogatą w środki teatralne i gęstą od znaczeń, Wagner uczynił z Tannhäusera postać przekonywująco ludzką. Inscenizacja Laco Adamika odchodzi od romantycznej konwencji utworu i przybliża opowieść naszym czasom. Staje się historią nie tylko o miłości i jej odmianach, ale przede wszystkim o człowieku rozpiętym między kulturą i naturą, sensualnością i duchowością, o dojrzewaniu bohatera w drodze do samego siebie, do istoty swojego człowieczeństwa.


Reportaż z przygotowań do premiery spektaklu - zobacz

Artykuły:

Fragmenty recenzji

Tomasz Kuk w tytułowej roli śpiewał czystym, mocnym głosem i robił co mógł, żebyśmy uwierzyli w jego życie wewnętrzne. Wioletta Chodowicz (Elżbieta) stworzyła przejmującą, dramatyczną kreację, podobnie Ewa Vesin w roli Wenus. Znakomicie i wzruszająco wypadł Mariusz Godlewski jako Wolfram.

Joanna Targoń, „Gazeta Wyborcza”, 13.06.2016


Bardzo dobrze, tak wokalnie, jak i aktorsko wypadły panie. Ewa Vesin była pełnokrwistą i dominującą  Wenus, której blisko było do femme fatale. Jako pokorna i nieskalana Elżbieta dobrze odnalazła się Wioletta Chodowicz, która pięknie zaśpiewała arię "Dich, teure Halle". Na słowa uznania zasługują również Mariusz Godlewski (Wolfram) oraz Aleksander Teliga (Landgraf). 

Mateusz Borkowski, „Dziennik Polski”, 13.06.2016


Wagner przy ul. Lubicz ujął mnie przede wszystkim standardem przygotowania i wykonania. (...) Tomasz Tokarczyk, który muzycznie przygotował i poprowadził premierę „Tannhäusera”, uczynił to z wielkim wyczuciem dramatu. Muzyka pod jego batutą prawdziwie żyła. Równie pięknie brzmiały chóry: mieszany przygotowany przez Zygmunta Magierę i dziecięcy pracujący pod egidą Marka Kluzy. No i soliści... Znów muszę powiedzieć: nie przypuszczałam, że mamy tak wybornych śpiewaków „wagnerowskich”. Na czoło z oczywistych względów wysunął się Tomasz Kuk w tytułowej partii. To urodzony Tannhäuser i wokalnie, i postaciowo. Ale miał wspaniałe partnerki i partnerów. Ewa Vesin stworzyła postać Wenus drapieżną i kipiącą emocjami. Jej przeciwieństwem była także przepełniona uczuciem ale jakże uduchowiona Elżbieta Wioletty Chodowicz. Ileż w jej śpiewie było piękna, delikatności, muzycznego uroku! Podobnie na szczyty muzykalności wznieśli się Mariusz Godlewski – Wolfram i Andrzej Lampert – Walter. A obok nich: Monika Korybalska jako Pastuszek, Aleksander Teliga – Landgraf, Der Schreiber – Krzysztof Kozarek, Reinmar – Jacek Ozimkowski, Andrzej Biegun – Biterolf... Wszyscy oni stworzyli dobry teatr oddający ideę, którą jasno wyłożył Laco Adamik w drukowanym programie spektaklu. Człowiek to dwoistość: z jednej strony to biologia, natura, z drugiej – duch, świadomość, kultura. Co wybierzemy, zależy od nas samych, bo to my poszukujemy sensu swojego istnienia. (...) Tego „Tannhäusera” trzeba usłyszeć i zobaczyć! Możemy być z niego dumni!

Anna Woźniakowska, Portal Polska Muza.eu, 10.06.2016


Wbrew różnym obawom i wątpliwościom zespół Opery okazał się gotów na podjęcie wyzwania. Najmocniejszy atut tej inscenizacji to świetny zespół solistów - dojrzały i doskonale przygotowany do trudów wagnerowskiej partytury. Tytułowa kreacja Tomasza Kuka na zawsze przechodzi do historii Opery, choć mnie przede wszystkim uwiodły wspaniałe panie, uosabiające dychotomiczne pragnienia głównego bohatera - energetyczna, dominująca, doskonała wokalnie Wenus Ewy Vesin i subtelna, wspaniale zniuansowana Elżbieta Wioletty Chodowicz. To wielka przyjemność regularnie słyszeć w Krakowie wokalistów tej klasy co Mariusz Godlewski czy Andrzej Lampert. Świetnie, soczyście zabrzmiał także chór Opery (...).

Justyna Nowicka, Radio Kraków, 10.06.2016 


Tomasz Kuk może wreszcie poczuć się śpiewakiem spełnionym. Repertuar niemiecki w pełni odpowiada jego naturalnym predyspozycjom wokalnym. (...) Adam Szerszeń potwierdził dobre opinie po swym piątkowym występie. Artysta w bardzo wrażliwy sposób potrafi naginać głos do pożądanego w danym ustępie wyrazu, zarówno ściszając go do piana, jak i operując barwą. Jego Wolfram jest autentycznie wzruszający. Ozdobą tego przedstawienia była ponownie Ewa Vesin, zadomowiona w muzyce Wagnera jak prawie nikt inny z polskich śpiewaków, imponująca zarówno siłą głosu, jak i jego prowadzeniem, wydobywającym także bardziej subtelne uczucia – drugi monolog w grocie Wenus. (...) Okazało się też, że repertuar wagnerowski zdaje się w pełni odpowiadać warunkom wokalnym Wołodymyra Pankiva, którego bas, szlachetnie otwiera się na najniższe tony, a zarazem wywiera duże wrażenie swoim wolumenem. (...) Wenus Moniki Ledzion imponowała siłą głosu, zwłaszcza w intonacji górnych dźwięków (...).

Lesław Czapliński

Treść opery

Akt I

Grota Wenus. Wędrujący po świecie Tannhäuser nie umiał znaleźć dla siebie miejsca na zamku landgrafa Hermanna i żyje u boku pięknej bogini, wśród uciech i zabaw. Z oddali słychać śpiew syren, nimfy tańczą z satyrami, trwają niekończące się bachanalie. Tannhäuser tęskni zaś za życiem wśród ludzi. Wierzy, że tylko w prawdziwym świecie może osiągnąć szczęście. Wenus nie chce stracić kochanka, namawia go, by zaintonował pieśń na cześć miłości. Każdą jej zwrotkę rycerz kończy jednak prośbą do Wenus, by pozwoliła mu wrócić na ziemię (pieśń „Dir töne Lob!”). Bogini przestrzega go przed złymi ludźmi. Tannhäuser jest zdecydowany: walka to jego przeznaczenie, nie boi się nawet śmierci. Gdy Wenus nadal sprzeciwia się jego odejściu, wzywa Matkę Boską i królestwo Wenus znika. Dolina w pobliżu Wartburga. Tannhäuser budzi się oczarowany polami i lasami, wesołym śpiewem Pastuszka. Słysząc pokutną pieśń Pielgrzymów podążających do Rzymu, pada na kolana, dziękując za łaskę powrotu. Modlącego się rycerza odnajduje landgraf Hermann z drużyną myśliwych. Wszyscy cieszą się, widząc znów Tannhäusera, lecz on chce odejść, by w pokucie szukać ukojenia. Wolfram prosi, by został ze względu na Elisabeth, która bardzo posmutniała, kiedy zabrakło go wśród rycerzy. Tannhäuser postanawia wrócić, ma nadzieję, że czysta miłość dziewczyny pomoże mu zacząć nowe życie.

Akt II

Zamek na Wartburgu. Do sali, gdzie odbywają się turnieje śpiewacze, Elisabeth nie weszła, odkąd zabrakło Tannhäusera, teraz – przepełniona szczęściem – czeka na jego powrót (aria „Dich, teure Halle”). Przyprowadza go Wolfram, Elisabeth pyta, gdzie bywał, Tannhäuser unika odpowiedzi, bo nie chce wspominać Wenus. Przy dźwiękach fanfar przybywają goście. Landgraf Hermann oznajmia, że rycerz, który zaśpiewa najpiękniejszą pieśń o miłości, otrzyma rękę Elisabeth. Pierwszy w turniejowe szranki staje Wolfram von Eschenbach, który od dawna darzy ją uczuciem. Sławi miłość czystą i idealną, zrywają się oklaski. Odpowiada mu Tannhäuser pieśnią o miłosnych rozkoszach, z których w pełni należy korzystać. Jego słowa budzą oburzenie Waltera von der Vogelweide i Biterolfa, ale odpowiadając na to, Tannhäuser intonuje płomienny hymn na cześć Wenus, co spotyka się z ogólnym potępieniem. W obronie ukochanego staje jedynie Elisabeth. Tannhäuser wie, że zachował się niegodnie wobec niej, landgraf ogłasza, że musi udać się z pielgrzymką do Rzymu i tam wyznawszy grzechy, błagać o przebaczenie.

Akt III

Dolina Wartburga. Elisabeth bezskutecznie czeka na powrót ukochanego, towarzyszy jej wierny Wolfram. Wracają pielgrzymi, nie ma wśród nich Tannhäusera. Zapada zmierzch, dziewczyna modli się („Allmächt’ge Jungfrau”), potem zrozpaczona odchodzi do zamku. Wolfram intonuje pieśń do gwiazdy (aria ,,O du mein holder Abendstern”), symbolu jego niewyznanej miłości do Elisabeth. Pojawia się samotny, wynędzniały wędrowiec, Wolfram rozpoznaje w nim Tannhäusera.

W Rzymie papież oznajmił, że wcześniej pastorał zazieleni się świeżymi liśćmi, niż jego grzechy zostaną odpuszczone. Tannhäuser raz jeszcze wzywa Wenus. Bogini przybywa, rycerz chce za nią podążyć, ale Wolfram powtarza imię Elisabeth. W tym momencie zamkowe dzwony ogłaszają jej śmierć. Wenus znika, nadchodzi żałobny kondukt. Tannhäuser, udręczony wyrzutami sumienia, umiera. Z oddali słychać śpiew pokutników, chwalących cud: na ich pielgrzymich laskach wyrosły zielone liście.

według: Jacek Marczyński Przewodnik operowy, Warszawa 2011