A A A
normalny kontrast | duży kontrast

CYRULIK SEWILSKI - konferencja prasowa

12 marca w Operze Krakowskiej odbyła się konferencja prasowa, której głównym tematem była premiera spektaklu „Cyrulik sewilski” Gioacchina Rossiniego. Na temat spektaklu wypowiedział się Dyrektor Opery Krakowskiej, Bogusław Nowak, realizatorzy: Jerzy Stuhr (reżyser), Tomasz Tokarczyk (kierownik muzyczny), Joanna Klimas (kostiumy) Natalia Kitamikado (scenografia) oraz śpiewacy: Monika Korybalska i Daria Proszek (Rozyna), Pablo Martínez i Adam Sobierajski (hrabia Almaviva).

 Bogusław Nowak (Dyrektor Opery Krakowskiej):

Dwanaście lat temu Opera Krakowska zrealizowała ostatni spektakl „Cyrulika sewilskiego” w inscenizacji, która powstała 20 lat temu, jeszcze za czasów dyrekcji Ewy Michnik. „Cyrulik…” to dzieło, które cieszy się znaczną popularnością i przez wiele lat gości na deskach wielu teatrów, dlatego powraca także u nas, ale w zupełnie nowej odsłonie.

Zazwyczaj naszym premierom towarzyszą wystawy tematyczne, jednak w tym roku obchodzimy dwustulecie urodzin Stanisława Moniuszki, dlatego przygotowaliśmy wystawę „Moniuszko na scenie Opery Krakowskiej”. Tą wystawą rozpoczynamy obchody Roku Moniuszkowskiego, które będą swoje nasilenie miały w maju i czerwcu.

 Jerzy Stuhr (reżyseria):

„Cyrulik sewilski” to jedna z najpiękniejszych oper komicznych w historii muzyki, chyba najczęściej wystawiana. Dostrzegam, że chodzi o arcydzieło i to wysoko podnosi poprzeczkę. Kiedy oglądałem na żywo różne opery komiczne, odnosiłem wrażenie, że ludzie z przyjemnością słuchają muzyki, ale mało się śmieją. Czasem zaskakuje ich inscenizacja, ale brakuje ducha komedii, więc pomyślałem, że trzeba moje doświadczenie w tej materii wykorzystać. Trzymam się zasady, że komiczna jest sytuacja, a nie miny. Moja reżyseria zmierzała do tego, by otoczyć wykonawców sytuacjami, które mogą być śmieszne a nawet absurdalne.

Tomasz Tokarczyk (kierownictwo muzyczne):

Cieszę się, że kolejny tytuł bel canto pojawia się na deskach naszej sceny. „Cyrulik sewilski” to dzieło w zasadzie nie wymagające rekomendacji. Jest doskonale znane publiczności, daje wielkie możliwości popisu solistów, a udało nam się zebrać naprawdę interesujących śpiewaków.

Joanna Klimas (kostiumy):

Początkowo miałam nadzieję, że mój udział w produkcji „Cyrulika sewilskiego” będzie oznaczać, że zaprojektuję historyczne kostiumy. Jerzy Stuhr jednak powiedział mi, że tworzymy spektakl w konwencji współczesno-surrealistycznej. Kiedy zaczęłam poszukiwać inspiracji w surrealizmie, okazało się, że to chyba za daleko. Musiałam się postarać, aby utrzymać współczesną konwencję, ale jednocześnie aby moje kostiumy nie były ubraniami na co dzień. To jednak kostium, którego teatr potrzebuje.

Natalia Kitamikado (scenografia):

Z Profesorem Jerzym Stuhrem spotykam się po raz drugi. W zeszłym roku realizowaliśmy „Szewców” w Teatrze Nowym w Łodzi. Tym razem to inna odsłona naszej współpracy, muzyczna, co wpływa także na  przestrzeń. Moją główną ideą przy jej projektowaniu było danie widzom możliwości przeniesienia się do Sewilli, do jej klimatu. Inspirowałam się architekturą, bujną roślinnością, słońcem, latem. Elementy surrealistyczne również się pojawiają. Są one jednak w scenografii nieco mniej wyraźnie niż w kostiumach czy sytuacjach, ale na tyle widoczne, że sprawdzą się jako tło i będą odczytywalne dla widza.

Monika Korybalska (Rozyna):

To mój debiut w pierwszoplanowej partii w operze Rossiniego. Rola Rozyny jest trudna wokalnie i technicznie, wymaga dużej koncentracji na warsztacie i pozwala mi odkryć nieznane aspekty moich umiejętności. Umożliwia także zaprezentowanie osobowości nie tylko za pośrednictwem gry aktorskiej, ale i muzycznie. Przykładowo - w słynnej cavatinie Rozyny „Una voce poco fa” Rossini daje rodzaj kanwy, którą mogę sobie wyhaftować tak, jak chcę, wypełnić ją zgodnie z uznaniem. Cieszę się, że miałam możliwość pracy z Jerzym Stuhrem nad aspektami aktorskimi partii Rozyny. Myślę, że efekty tej pracy będą miłym zaskoczeniem.

Daria Proszek (Rozyna):

Przed wykonawczynią partii Rozyny stoi spora trudność techniczna, ale także dlatego, że to właśnie Rozyna, a nie Figaro jest główną postacią tej opery i to wokół niej koncentrują się wszystkie wątki. Zależało mi, aby pokazać dwa oblicza Rozyny: po pierwsze to kobieta zaradna, stanowcza, kokieteryjna. W tym sensie wyłamuje się z historycznych schematów. Po drugie – to po prostu młoda dziewczyna, zakochana po raz pierwszy. Staram się, aby obydwa oblicza były widoczne.

Pablo Martínez (hrabia Almaviva):

To mój pierwszy spektakl w Operze Krakowskiej. Pracowałem już z Moniką Korybalską w Operze Szczecińskiej, a teraz cieszę się, że mogę pracować z pozostałymi partnerami scenicznymi. Profesor Stuhr stwierdził, że nie jest ekspertem w dziedzinie opery. Myślę, że tak naprawdę to korzystne, bo szanuje on dzieło na tyle, aby docenić jego wartość i traktować je jako dzieło w istocie komiczne.

Adam Sobierajski (hrabia Almaviva):

Śpiewałem już w spektaklach „Cyrulika…” w 2007 roku. To wyjątkowa dla mnie opera, ponieważ partia Almavivy była moją pierwszą rolą na zawodowej scenie, w teatrze muzycznym w Lublinie, w 2005 roku. Cieszę się, że ten tytuł do nas wraca, tym bardziej w reżyserii Jerzego Stuhra. Każda z postaci w „Cyruliku…” ma niemało do wyśpiewania, a od strony aktorskiej Almaviva stwarza duże wyzwanie, ponieważ musi on uciekać się do różnych podstępów, aby dostać się do domu Rozyny, przez co przeobraża się w różne postaci, wzbudzając wiele wymagających aktorsko komicznych sytuacji.