A A A
normalny kontrast | duży kontrast

„Głos Teatru, Głosy w Teatrze”

Ten rytm wchodzi w krew, zabawa i śpiew, i taniec wśród śniegu konfetti, partnerkę swą tul powiewną jak tiul, niech miłość wypełni parkiety… – tymi słowami piosenki Jana Kantego Pawluśkiewicza z filmu Wodzirej Adam Szerszeń rozkołysał publiczność karnawałowego koncertu w Operze Krakowskiej, który odbył się w ubiegłą sobotę pod hasłem Głos Teatru, Głosy w Teatrze. Koncert uświetniła obecność na widowni Prezydenta Miasta Krakowa, prof. Jacka Majchrowskiego.

Tradycyjnie koncerty karnawałowe na naszej scenie operowej wypełnia repertuar, o którym w jednej z zapowiedzi dyrektor Opery, Bogusław Nowak powiedział – my lubimy tę muzykę grać, a Państwo lubią słuchać, gdy ją gramy. Radość wykonywania przebojów, które uwielbia krakowska publiczność odczuwalna była od pierwszego punktu programu, gdy orkiestra pod batutą Tomasza Tokarczyka zagrała uwerturę do Carmen Georgesa Bizeta. 

Wątek operowy zdominował pierwszą część, w której Iwona Socha wykonała jedną z najpiękniejszych arii Giacoma Pucciniego – O mio babbino caro z Gianni Schicchi, a Jarosław Bielecki zaprezentował swój liryczny tenor w Una furtiva lagrima z Napoju miłosnego Gaetana Donizettiego. Osobny popis swoich możliwości dał chór, wykonując Che interminabile z Don Pasquale Donizettiego i porywające Tańce połowieckie z Kniazia Igora Aleksandra Borodina.

Karnawałowy nastrój pełen zmiennych emocji tworzyła nie tylko muzyka, ale również gość koncertu – Jan Kanty Pawluśkiewicz, który opowiadał o kurtynie specjalnie zaprojektowanej dla Opery Krakowskiej i uroczyście zaprezentowanej publiczności. Dzieło wykonane zostało w technice żel-art, z pomocą której Pawluśkiewicz od lat 90. tworzy swoje obrazy. Artysta z humorem przyznał, że za specjalnymi hinduskimi i japońskimi żelami kryją się po prostu… żelowe cienkopisy, którymi wystukuje kropki, a z nich powstaje dzieło.

W drugiej części koncertu Pawluśkiewicz uraczył publiczność jazzową improwizacją na fortepianie, w której wykorzystał oprócz swojej bogatej wyobraźni muzycznej oraz sprawnych palców także… łokcie, wybijając nimi masywne akordy.

Tuż potem zabrzmiały cztery fragmenty Carminy Burany Carla Orffa, budujące epicki nastrój, także właściwy zabawom karnawałowym. Kontrapunktowała go Monika Korybalska wykonująca przebój musicalowy Przetańczyć całą noc. Były także miłosne duety, urzekające wyznanie Jarosława Bieleckiego w Ninon oraz rozedrgana, wzruszająca hiszpańska gitara w Historia de un Amor. Gorące słońce oświetliło scenę, gdy Iwona Socha wykonała Besame mucho, wielki przebój meksykańskiej pieśniarki i kompozytorki Consuelo Velázquez.

Koniec wieńczy dzieło – na finał koncertu zabrzmiało Zaklinanie, czarowanie Pawluśkiewicza, niegdyś mistrzowsko śpiewane przez Annę Szałapak w Piwnicy pod Baranami. Piosenka zyskała nową, pełną rozmachu aranżację na chór, orkiestrę i czwórkę solistów. Do wykonawców przyłączył się także kompozytor, którego publiczność oklaskiwała długo i bardzo gorąco. Przewodnikiem po tym muzycznym, pełnym niespodzianek wieczorze, była Katarzyna Sanocka.

Cały zespół pragnie podziękować publiczności za liczne przybycie, owacje i wspólną zabawę. Nie żegnamy się jeszcze z karnawałem i zapraszamy na koncert ostatkowy, który odbędzie się za nieco ponad miesiąc – 2 marca o 18:30 pod hasłem „Nowy Rok w Wiedniu – Ostatki w Krakowie”.