A A A
normalny kontrast | duży kontrast

Koncert wielkiej sławy, czyli Ostatki z Operą Krakowską

„Wystarczy magnetyczny wzrok, by wprawić tłum w hipnozy mrok, z trapezu wskoczyć w paszczę lwa, publika gromki aplauz da!” – mówią żartobliwe słowa jednej z klasycznych wiedeńskich operetkowych arii „Wielka sława to żart” z „Barona cygańskiego” Johanna Straussa. W ubiegłą sobotę (2.03.2019) publiczność „gromki aplauz dała”, a Tomasz Kuk, który tę arię wykonał, oraz pozostali soliści naszego teatru porwali publiczność w wir gorącej, tanecznej, karnawałowej zabawy.

Nie tylko operetkowa klasyka bawiła i zachwycała widzów, którzy chętnie i regularnie przybywają na ostatkowe koncerty w Operze.

„Dzisiejszego wieczora muzyka jest okraszona pięknymi obrazami tworzonymi na żywo z piasku i soli przez Magdalenę Suszek-Bąk. Jest to dla publiczności wydarzenie niezapomniane” – mówiła Monika Korybalska reporterowi TVP3 Kraków. Artystka ilustrowała swoim live act między innymi „Zaklinanie, czarowanie” Jana Kantego Pawluśkiewicza czy „Pieśń Heleny” z filmu „Ogniem i mieczem”, zaśpiewaną przez Katarzynę Oleś-Blacha.

Na scenie pojawiła się także Iwona Socha, która skróciła dystans z publicznością. Wykonując „Ja się boję sama spać” Jerzego Petersburskiego, zaprosiła do tańca jednego z widzów. Adam Szerszeń zaśpiewał energiczne „Ritmo carnavale” Jana Kantego Pawluśkiewicza, z kolei Jarosław Bielecki w duecie z Moniką Korybalską rozbawił salę śpiewając „Ach jedź do Varasdin” z „Hrabiny Maricy” Emmericha Kálmána. Michał Kutnik z właściwą sobie vis comica wykonał słynne kuplety żupana „Hen daleko stąd” z  „Barona cygańskiego”. „Specjalizujemy się w operze, ale radzimy sobie także z lżejszym repertuarem. Jest to może trochę inna technika, więc szukamy innego, rozrywkowego śpiewania” – przyznał.

Tomasz Tokarczyk, kierownik muzyczny naszego teatru, który każdorazowo układa programy koncertów karnawałowych, zadbał o to, by 200. rocznica urodzin Stanisława Moniuszki miała tego wieczora swoje szczególne miejsce i w drugiej części koncertu zabrzmiały trzy arie ze „Strasznego dworu”, w tym słynna aria z kurantem.

W trakcie przerwy zaprosiliśmy publiczność na poczęstunek, zaś po koncercie bufety były czynne do ostatniego gościa. Wesoły, karnawałowy nastrój przeniósł się z widowni na Antresolę, gdzie można było porozmawiać o koncercie i… zatańczyć!