A A A
normalny kontrast | duży kontrast

Miłość zwycięży śmierć? "Orfeusz i Eurydyka" Ch. W. Glucka (6, 7 marca br.)

Mityczna opowieść o Orfeuszu, który ubłagał Zeusa, aby mógł zejść do krainy podziemi i zabrać z niej zmarłą żonę Eurydykę, fascynowała kolejne pokolenia malarzy, pisarzy i kompozytorów, m.in. Monteverdiego, Lully’ego, Rameau, Haydna, Strawińskiego. Urokowi tej historii, o wielkiej miłości, poddał się też Christoph Willibald Gluck i napisał na ten temat operę. Tak powstało trzyaktowe dzieło Orfeusz i Eurydyka, które wystawione po raz pierwszy w Wiedniu, w 1762 roku, odniosło wielki sukces. Jednak nie dzięki tematowi tego dzieła Gluck przeszedł do historii. Wszystkiemu „winna” znakomita muzyka, która była zwiastunką reformy, jaką Gluck zdecydował się przeprowadzić w operze. Kompozytor postanowił odejść od lekkiej opery włoskiej i jej zewnętrznego efekciarstwa, na rzecz opery poważnej. Wprowadził zróżnicowane recytatywy, zwiększył rolę orkiestry, wzbogacił partie chóru i baletu. Przy czym partie te zawsze miały treściowe uzasadnienie i zostały zgrabnie wplecione w akcję.

6 i 7 marca br, na scenie operowej w Teatrze im. J. Słowackiego odbyły się kolejne spektakle tej opery, której premiera odbyła się w styczniu br. 

Realizatorzy:
Kierownictwo muzyczne – Piotr Sułkowski
Reżyseria, scenografia – Włodzimierz Nurkowski
Przygotowanie chóru – Ewa Bator
Ruch sceniczny – Elena Korpusenko

Wykonawcy:
Orfeusz – Alicja Węgorzewska-Whiskerd
Eurydyka – Joanna Tylkowska/Karin Wiktor-Kałucka
Amor – Dorota Mentel/ Katarzyna Oleś-Blacha
Orkiestra, Chór, Balet Opery Krakowskiej

Fragmenty recenzji:

„Sukces krakowskiego spektaklu to jednak nie tylko dzieło reżysera i scenarzysty, ale też – w niemałym stopniu – wykonawców. Przede wszystkim odtwórczyni roli Orfeusza – Alicji Węgorzewskiej-Whiskerd. Jej wspaniały mezzosopran brzmiał szlachetnie zarówno w górnych jak w dolnych rejestrach (…)”.

„W inscenizacji Nurkowskiego fascynuje scenografia (…)”.
Monika Partyk, Ruch Muzyczny, luty 2005

*

„Choć wykonywanie Glucka na współczesnych instrumentach, przez muzyków wychowanych w estetyce romantyzmu, zawsze będzie kompromisem, orkiestra zdała egzamin. Piotr Sułkowski (dyrygent) utrzymał wysokie tempo i starał się wydobyć niuanse dynamiczne”.
Tadeusz Płatek, Gazeta Krakowska, styczeń 2005