A A A
normalny kontrast | duży kontrast

„OPERA NAPRAWDĘ BUFFA” – PO PREMIERZE „CYRULIKA”

Gioacchino Rossini napisał „Cyrulika sewilskiego”, gdy miał 24 lata. Muzykę, którą skomponował, zgodnie ze wskazaniem metryki, przepełniała młodość – partytura pełna jest chwytliwych numerów o ogromnej inwencji melodycznej, które zrobiły zawrotną karierę także oderwane od całości dzieła, bawiąc publiczność wielu estrad i sal koncertowych. W ubiegły piątek (15.03.2019) tego ogromnego potencjału melodycznego i komicznego mogła doświadczyć krakowska publiczność, która wypełniła widownię Dużej Sceny gmachu naszej Opery podczas premiery trzeciej w powojennej historii Opery Krakowskiej inscenizacji „Cyrulika sewilskiego”.

Magia dzieła i komizm

Dzieło reżyserował Jerzy Stuhr. Wybitny aktor teatralny i filmowy, wykładowca krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych zadebiutował w 2016 roku jako reżyser operowy, prezentując inscenizację „Don Pasquale” Gaetano Donizettiego. Przedstawienie zostało bardzo ciepło przyjęte.

Stuhr dostrzega w swoim doświadczeniu komediowym potencjał, który pozwoli rozbawić publiczność. Mówił o tym w wywiadzie dla Dwójki Radiowej: „Oglądałem kilkanaście inscenizacji tej opery. Dało mi to pewien obraz, jak uciec od stereotypów, które jednak w większości tych wystawień był dosyć nachalne. Po "Don Pasquale" Donizettiego jest to dalszy krok w poszukiwaniu sensu humoru opery komicznej przetransponowanej na humor dzisiejszy.”

W swojej recenzji na łamach „Rzeczpospolitej” Jacek Marczyński wskazuje, że ten dalszy krok okazał się szczęśliwy: „W niezliczonych ujęciach tej opery, która żyje wciąż na scenach świata, mamy wyścig koncepcji – zwariowane stroje, absurdalne sytuacje, orgie kolorów. Cyrulik Figaro jest wyposażony w rower, samochód albo wóz z osłem. Większość tych pomysłów dodanych Rossiniemu świadczy jedynie o tym, jak trudno jest zrealizować niewymuszoną komedię. Jerzy Stuhr nie przejmuje się reżyserskimi trendami we współczesnej operze. Jako prawdziwy artysta teatru bezbłędnie dostrzegł walory zawarte w materii „Cyrulika sewilskiego”.

Uwspółcześnienie – kostiumy i postaci

Przeniesienie „Cyrulika sewilskiego” we współczesność przejawiało się przede wszystkim w budowaniu postaci: Figaro to współczesny fryzjer, barber, hairdesigner, czy wręcz artysta włosów, który ma swój zakład na parterze zabytkowej kamienicy. „Zakład jak najbardziej działający: przychodzą i wychodzą klienci, czesanie i strzyżenie trwa tyle, ile trzeba, dwie fryzjerki krzątają się leniwie. Dobrze podpatrzony realizm, od czasu do czasu przełamywany – fryzjerki niespodziewanie zaczynają zamiatać zakład w rytm arii Figara” – pisze Joanna Targoń w recenzji zatytułowanej „Opera naprawdę buffa” na łamach „Gazety Wyborczej.”

Na piętrze znajduje się mieszkanie Rozyny – atrakcyjnej dziewczyny, pozostającej pod opieką Bartola, który już nie jest podstarzałym zadufanym doktorem, a raczej dorobkiewiczem, biznesmenem w stylu końca lat 90., albo wręcz drobnym gangsterem. Basilio przedstawiony jest we współczesnej sutannie. Hrabia Almaviva to z kolei nieco narcystyczny modniś, bogaty młodzieniec w designerskim płaszczu, który po części jest zakochany, a po części ma kaprys posiąść niedostępną dziewczynę. Z kolei żołnierze pojawiający się w finale Aktu I to grupa szybkiego reagowania w mundurach operacyjnych i kominiarkach.

Za tą koncepcją podążały kostiumy, które zaprojektowała jedna z najważniejszych polskich projektantek mody, Joanna Klimas, zwana pierwszą damą minimalizmu. W wywiadzie dla magazynu Presto Klimas przyznaje, że starała się, aby „częściowo strój współczesny był ciekawy estetycznie, a z drugiej bardziej opisywał bohatera i jednocześnie był «kostiumem», czyli ubraniem trochę innym od naszych ubrań codziennych.”

Upraszczanie zawiłości

Jerzy Stuhr wskazywał w różnych wywiadach, że jego głównym zadaniem jest uproszczenie skomplikowanej intrygi i wydobycie komizmu ze złożonej tkanki dzieła operowego oraz sprawienie, by ludzie autentycznie się śmiali. Czy to się udało?

Dorota Szwarcman w recenzji pisze: „Trzeba przyznać, że [Jerzy Stuhr] był w stanie sprawić, że na "Cyruliku" [ludzie] śmieją się często – komizmu sytuacyjnego nie brak w samej muzyce, ale ma on też swoje odzwierciedlenie sceniczne. Z Rossinim jest tak, że trzeba po prostu iść za wewnętrznym dowcipem i wtedy będzie dobrze, a tak się właśnie tu stało."

Krytyczka zwracała także uwagę na tradycyjną scenografię Natalii Kitamikado, która chciała przede wszystkim oddać klimat Południa, i andaluzyjskiej architektury: „realizm jest – prawem kontrastu – dobrym tłem do absurdalnej komedii pomyłek, w której ważne są nawet pojedyncze gesty (tu zapewne również niemała rola Katarzyny Aleksander-Kmieć, która czuwała nad ruchem scenicznym)”.

Magdalena Grzybowska na swoim blogu Opera Lovers zauważa: „Realizatorzy umiejętnie łączą tradycję z nowoczesnością – realistyczną, nawiązującą do architektury starej Sewilli scenografię zestawiają z całkowicie współczesnym zakładem tytułowego golibrody, a klasyczne kreacje z elementami zgodnymi z aktualnymi trendami w modzie. W efekcie otrzymujemy przedstawienie pełne życia, z świetnie opracowanym ruchem scenicznym i zabawnym zakończeniem, w którym Stuhr z puszcza oko do widza i komentuje aktualne wydarzenia w kraju wprowadzając na scenę agentów CBA.”

Premiera obsadą silna

Podczas premiery zaprezentowali się śpiewacy: Pablo Martínez (hrabia Almaviva), Robert Gierlach (doktor Bartolo), Monika Korybalska (Rozyna), Sławomir Kowalewski (Figaro), Wołodymyr Pańkiw (Don Basilio) Krzysztof Kozarek (Fiorello) Agnieszka Cząstka (Berta). Jacek Marczyński w swojej recenzji przyznaje:

„Obsada zaprezentowała wyrównany poziom, ale na szczególne wyróżnienie zasługuje Sławomir Kowalewski jako Figaro. Do swobody wokalnej (…) dodał sceniczną naturalność. (…) Umiejętność aktorskiej transformacji pokazał również Robert Gierlach.” Z kolei Dorota Szwarcman zauważa, że „Monika Korybalska jako Rozyna miała możność efektownego pokazania głosu”.

Magda Grzybowska dodaje: „Nie zawiodła obsada, prezentując ogólnie dobry poziom. Największe brawa należą się Sławomirowi Kowalewskiemu, który jako Figaro stworzył wyrazistą postać sceniczną, a dodatkowo zaśpiewał z dużą lekkością i wyczuciem stylu belcanta. Na wyróżnienie zasługuje również Robert Gierlach w roli czyhającego na posag Rozyny doktora Bartolo.”

W II obsadzie podczas spektakli 16, 17 i 19 marca wystąpili także: Adam Sobierajski (hrabia Almaviva), Jacek Ozimkowski (doktor Bartolo), Daria Proszek (Rozyna), Łukasz Motkowicz (Figaro), Łukasz Jakubczak i Sebastian Marszałowicz (Don Basilio), Jarosław Bielecki (Fiorello) oraz Magdalena Barylak (Berta).

Joanna Targoń podsumowuje: „Ogląda się tego „Cyrulika” z dużą przyjemnością. Spektakl jest lekki i dowcipny, a nie jest to dowcip wymuszony, nie komunikuje się tu dobitnie widzom, że oto bawimy się operową konwencją i absurdalnością intrygi. Spirala absurdu nakręca się jakby od niechcenia, kumulację znajdując w finałowym tańcu: żołnierze (w panterkach, hełmach, kamizelkach kuloodpornych) mierzą z karabinów w publiczność, po czym stawiają karabiny na sztorc i kręcą wokół nich wdzięczne kółeczka. Trwa to ledwie chwilę; dobrego pomysłu nie powinno się przesadnie eksploatować. Stuhr to wie – i może dlatego jego spektakl tak bawi”.