A A A
normalny kontrast | duży kontrast

PISZĄ O PREMIERZE "JOANNY..."

9.12.2019

Miniony weekend należał do "Joanny d'Arc na stosie". Spektakl pod kierownictwem muzycznym Tomasza Tokarczyka w reżyserii Moniki Strzępki zagrany został trzykrotnie – w piątek (6.12.2019), sobotę oraz niedzielę – i wzbudził wiele emocji.

Arcydzieło Arthura Honeggera, które kompozytor nazwał oratorium dramatycznym, łączy żywioły operowy, teatralny i oratoryjny.  Nasza inscenizacja była drugą w historii polską prezentacją dzieła na scenie (pierwsza odbyła się 1979 roku w Poznaniu, reżyserował nieżyjący już Ryszard Peryt). Wzięli w niej udział soliści naszego teatru, aktorzy, Chór, Chór Dziecięcy, Balet oraz grupa jedenastu statystów z impresariatu STARS. Spektakl był reżyserskim debiutem Moniki Strzępki w Operze Krakowskiej i skłonił recenzentów do dyskusji, w której obok zastrzeżeń, pojawiały się także pochwały.

Anna Woźniakowska wskazuje: Wybrałam się na premierę z wielką ciekawością, bo historia św. Joanny jest bardzo nośnym tematem scenicznym, na teatralnych deskach widziałam jej różne ujęcia (Shaw, Anouilh), bliskie mi jest też dzieło Honeggera. (...) warstwa muzyczna oratorium została przygotowana bardzo starannie i takoż wykonana. Gdy zamknęłam oczy, z przyjemnością słuchałam orkiestry i chóru mieszanego (przygotowanie Jacek Mentel). Pięknie brzmiał chór dziecięcy z Mają Affeltowicz jako Joanną-dzieckiem na czele (przygotowanie Beata i Marek Kluzowie). Bez zarzutu byli śpiewacy: Paula Maciołek jako Małgorzata, Monika Ledzion-Porczyńska jako Katarzyna, Katarzyna Oleś-Blacha w partii Madonny, Jarosław Bielecki i Łukasz Gaj wcielający się w Procusa i Wołodymyr Pańkiw jako Herold. (...) Monika Strzępka stworzyła spektakl niesłychanie dynamiczny, rozedrgany, w czym pomogła jej walnie Dominika Knapik – twórczyni choreografii i ruchu scenicznego. Z ciekawością patrzyłam na odtwórczynię głównej roli, Mariannę Linde, aktorkę o wielkich możliwościach, chwilami wręcz fascynującą. (...) W Brata Dominika wcielił się Krzysztof Zawadzki, w pomniejszych rolach zobaczyliśmy Małgorzatę Zawadzką i Annę Nowicką. Kapitalna była Elżbieta Karkoszka. Bardzo dobre było w tym spektaklu operowanie tłumem (balet Opery, statyści i epizodyści z Firmy STARS Impresariat Filmowy), pewne rozwiązania były świetne, jak np. stos Joanny zbudowany z dzieci i sam finał spektaklu. Całość recenzji dostępna tutaj.

Z kolei Lesław Czapliński zauważa: Monika Strzępka (...) postawiła na wyeksponowanie roli tłuszczy na podobieństwo krwi żądnej turby z Bachowskich pasyj, zmiennej w swych nastrojach i dającej się powodować zezwierzęconym, dosłownie w interpretacji Claudela, kościelnym manipulatorom. W tym ujęciu Joanna staje się ofiarą politycznych machinacji, przerastających możliwości pojmowania prostodusznej wiejskiej dziewczyny, w ich obliczu pozostającej całkowicie bezbronną. Całość recenzji dostępna tutaj.

Na łamach "Rzeczpospolitej" Jacek Marczyński komentuje: W spektaklu Moniki Strzępki oglądamy nasz świat, na szczęście bez dosłownych odniesień do dzisiejszej polskiej rzeczywistości. Sceniczny obraz zapowiada nadciągający totalny kataklizm, który jednak i nas może wkrótce dotknąć. Na środku sceny zamiast stosu, na którym zostanie spalona Joanna, ustawiono stos telewizorów z rozświetlonymi ekranami. W świetle mediów płoną dziś łatwo największe autorytety. (...) To pierwsze takie spotkanie teatru dramatycznego twórców nowej generacji z operą. I żadna z tych dziedzin sztuki nie zdominowała drugiej. Ta premiera potwierdza także poziom zespołów Opery Krakowskiej. Chór i orkiestra pod dyrekcją Tomasza Tokarczyka nie tylko udźwignęły ogrom muzyki Arthura Honeggera, ale nadały jej wyrazisty kształt interpretacyjny. W teatralny świat Moniki Strzępki wpasowali się z trudnymi partiami wokalnymi śpiewacy: Katarzyna Oleś-Blacha (Madonna), Wołodymyr Pańkiw (Herold), Jarosław Bielecki i Łukasz Gaj (Porcus)Muzyka nie przeszkodziła w kreśleniu wyrazistych postaci aktorom: Mariannie Linde (Joanna) i Krzysztofowi Zawadzkiemu (Brat Dominik). A epizod Elżbiety Karkoszki to prawdziwa kreacja. Całość recenzji dostępna tutaj.

Z kolei Marcin Bogucki w recenzji na łamach Dwutygodnika pisze: (...) Strzępka i Demirski zinterpretowali historię Joanny d’Arc w duchu – mówiąc po akademicku – postsekularnym. Interesowała ich figura świętej, ale bez kontekstu religijnego. Kładą oni akcent na świecką, emancypacyjną walkę kobiety przeciw instytucjonalnej machinie Kościoła. To, co niepokoi w ich spektaklu, to uruchamiany tu archetyp „dzikiej kobiety”: naiwnej, czystej i idealistycznej, ale nierozumiejącej zasad brutalnej gry politycznej. Inną wątpliwość budzi sama potrzeba odwoływania się do figury mesjasza – czy świecka wspólnota także jej ciągle potrzebuje? Spektakl był równie udany pod względem koncepcyjnym co inscenizacyjnym. Tomasz Tokarczyk sprawnie poprowadził orkiestrę, chór i solistów przez meandry stylistyczne partytury Honeggera. Jest to muzyka bawiąca się konwencjami i barwą (saksofony i klarnety Es w orkiestrze). Kompozytor tworzy dla solistów niewielkie partie. Bardziej skupia się na słowie mówionym i chórach. Nie boi się ilustracyjności (choć poddanej ironicznym zabiegom – fale Martenota oddające szczekanie psa czy odgłos trzaskającego ognia), nawiązań do muzyki przeszłości (średniowieczny chorał, piosenka ludowa) i puszczania oka do widza (fokstrot w scenie sądu). Z drugiej obsady warto wymienić Jarosława Bieleckiego w roli księdza-Porcusa – nie tylko świetnego wokalnie wysokiego tenora, ale też partnera aktorów w scenach mówionych. Spektaklu nie byłoby oczywiście bez energii Linde, grającej przeciw dotychczasowym natchnionym Joannom (można sobie posłuchać w tej roli m.in. nieznośnej Marion Cotillard) oraz ekipy ze Starego Teatru (w epizodzie wspaniała Elżbieta Karkoszka – moherowa babcia zapatrzona w księdza, choć raczej w jego zewnętrzną powłokę niż duchowe piękno) (...). Całość dostępna tutaj.

W miarę napływania kolejnych recenzji artykuł będzie aktualizowany.