A A A
normalny kontrast | duży kontrast
Madama Butterfly

Terminy

24.04.2020
godzina: 18:30
scena: Duża Scena
czas trwania: 3 godz.
ilość przerw: 2

Obecnie brak wolnych miejsc.

26.04.2020
godzina: 18:30
scena: Duża Scena
czas trwania: 3 godz.
ilość przerw: 2

Obecnie brak wolnych miejsc.

Madama Butterfly

Kompozytor: Giacomo Puccini

Tragedia japońska w trzech aktach
Libretto: Luigi Illica i Giacomo Giacosa wg Davida Belasco

Oryginalna włoska wersja językowa z polskimi napisami

Prapremiera: 17.02.1904
Premiera polska: Warszawa, 1908

Premiera w Operze Krakowskiej (obecnej inscenizacji): 25.09.2009


Realizatorzy:

Reżyseria, scenografia: Waldemar Zawodziński
Kierownictwo muzyczne: Tomasz Tokarczyk
Kostiumy: Maria Balcerek
Choreografia, ruch sceniczny: Janina Niesobska
Realizacja światła: Mirosław Poznański
Przygotowanie chóru: Marek Kluza

Asystent reżysera: Magdalena Wąsowska
Asystent scenografa: Katarzyna Zbłowska
Asystent kostiumologa: Bożena Pędziwiatr
Asystent kierownika muzycznego: Paweł Szczepański
Inspicjent: Agnieszka Sztencel
Sufler: Dorota Sawka


Obsada:

SOLIŚCI, ORKIESTRA, CHÓR i BALET OPERY KRAKOWSKIEJ

Jedna z najpiękniejszych historii o zawiedzionej miłości. Opowiada o uczuciu gejszy Cio-Cio-San do porucznika amerykańskiej marynarki, które z powodu kulturowego mezaliansu i obyczajowych różnic, kończy się dla bohaterki tragicznie. Od premiery w 1904 r. do dziś utwór utrzymuje się w repertuarze światowym. Ambicją największych głosów sopranowych była interpretacja partii głównej bohaterki. Nic dziwnego, że postać Butterfly dominuje w operze, a skala nastrojów wpisanych w rolę zawiera radość i miłosne uniesienie, tęsknotę i przygnębienie, gniew, rozpacz i rezygnację.


 Reportaż z przygotowań do premiery spektaklu - zobacz


Artykuły:

Opera w trzech aktach. Akcja rozgrywa się w Nagasaki w 1900 r.

AKT I

Młody porucznik Pinkerton, znudzony długim pobytem w japońskim porcie, za pośrednictwem Goro poznaje młodziutką gejszę, zwaną Butterfly. Zgodnie z japońskimi zwyczajami, ma zawrzeć z nią ślub, ważny 999 lat. Goro wprowadza porucznika do wynajętego dlań domku. Wkrótce w otoczeniu rodziny i licznego grona dziewcząt nadchodzi Butterfly. Wyznaje Pinkertonowi, że rano przyjęła chrześcijaństwo i gotowa jest zerwać ze swą rodziną i środowiskiem. Urzędnik stanu cywilnego odczytuje akt ślubu. Weselną atmosferę mąci nagłe zjawienie się wuja panny młodej - Bonzy. Za porzucenie wiary ojców oraz poślubienie cudzoziemca rzuca na nią przekleństwo. Przerażeni goście weselni opuszczają dom Pinkertona. Młodzi zostają sami. Nadchodzi noc.


AKT II

Wkrótce po ceremonii zaślubin Pinkerton odjechał. Minęły trzy lata. Butterfly wraz z małym synkiem każdej wiosny czeka na męża. Odrzuca stanowczo konkury bogatego księcia Yamadori. Konsul Sharpless w daje jej do zrozumienia, że Pinkerton nie wróci. Butterfly nie wierzy jego słowom. Pokazuje mu swego synka i prosi, by powiadomił Pinkertona, że oboje wciąż go oczekują. Wystrzał armatni zwiastuje przybycie okrętu Pinkertona. Uszczęśliwiona Butterfly przystraja cały dom kwiatami i zakłada ślubną suknię. Z wolna zapada zmierzch, ale na ścieżce wiodącej do domku Butterfly nie widać nikogo...


AKT III

Minęła noc. Znużona oczekiwaniem Butterfly zasnęła. Dopiero teraz w ogródku przed domem zjawiają się Sharpless i Pinkerton w towarzystwie eleganckiej damy. To małżonka Pinkertona, która przybyła wraz z nim, by zabrać jego synka. Zjawia się Butterfly i od razu domyśla się wszystkiego. Odprawia obecnych i pożegnawszy się z dzieckiem, przebija się sztyletem. Pinkerton wpada do pokoju z okrzykiem Butterfly!, lecz jest już za późno.


Streszczenie libretta według „Przewodnika operowego” J. Kańskiego)

Piękna to opowieść o miłości, rysowana orientem. Misternie utkany w nutach przypomina o sobie, wracając w muzyce, świetnie wykonanej przez orkiestrę Opery Krakowskiej. Oryginalny język, włoski, w jakim napisano libretto (Luigi Illica i Giuseppe Giacosa), podkreślał melodyjność wyśpiewywanych słów. Odtwórcy głównych ról radzili sobie z nim dobrze. (…)

Maria Piękoś, portal „Dziennik Teatralny Kraków”, 14.04.2010


Waldemar Zawodziński nie starał się odtworzyć na scenie Japonii - i słusznie. Przecież opera Pucciniego to fantazja na tematy japońskie, i w temacie, i w muzyce. Zawodziński (reżyser i scenograf) razem z autorką kostiumów Marią Balcerek stworzyli więc własną fantazję japońską, wykazując się dużą wrażliwością na muzyczną dramaturgię. Zmiany dekoracji przy otwartej kurtynie nie tylko współgrają z muzyką, ale i ją dopowiadają. Na początku opery Goro (bardzo dobry Paweł Wunder) pokazuje Pinkertonowi dom przeznaczony dla Butterfly - przesuwa w kulisę długą ścianę, potem drugą i trzecią. Arii Butterfly „Un bel di vedremo” towarzyszą opadające z góry w rytm muzyki białe lampiony, unoszące się potem z powrotem w górę. Noc miłosną Butterfly i Pinkertona zapowiadają ustawione rzędem tancerki w ciemnych szatach - gdy rozłożą ręce, stworzą żywy parawan z erotycznych japońskich drzeworytów, wymalowanych na odzieniu. Nie ma w tych scenach realizmu, jest skrót, dowcip, poezja. (...) A emocji muzycznych było wiele. Świetną Butterfly była Ewa Biegas, o mocnym, giętkim i dramatycznym głosie. To nie żaden zdeptany przez okrutny los słodki kwiatuszek, ale kobieta opętana przez miłość, drapieżna, szalona, dążąca do zatracenia. Bardziej może kochająca własne uczucie, własne fantazje na ten temat, własne nieszczęście wreszcie niż Pinkertona. W tej roli znakomicie śpiewający Pavlo Tolstoy, o dobrze pasującym do takiej koncepcji głównej bohaterki wyglądzie miłego jasnowłosego chłopca, nieco spłoszonego determinacją ukochanej. Orkiestra pod dyrekcją Tomasza Tokarczyka i chór też sprawiły się dobrze. Wszystko po to, żeby nas porwać, wzruszyć i poruszyć tą szlachetnie melodramatyczną baśnią o chorobie miłości.

Joanna Targoń, „Gazeta Wyborcza”, 29.09.2009


(...) Ale największą siłą krakowskiej „Madamy Butterfly” są aktorzy - śpiewacy i sama muzyka. Ewa Biegas w roli tytułowej po raz kolejny pokazała, że jest nie tylko znakomitą sopranistką, ale także dobrą aktorką. Artystka stworzyła portret kobiety, która na naszych oczach dojrzewa i przeżywa dramat odrzucenia. Zagląda w głąb duszy swojej bohaterki i wydobywa całe bogactwo emocji: od miłosnego zauroczenia, przez nadzieję, po rozpacz, popychającą ją do samobójstwa. Świetnie partneruje jej Agnieszka Cząstka w roli służącej Suzuki. Współodczuwa dramat swojej pani, tak jakby to był jej własny. Słynny „duet kwiatowy” obydwu kobiet to jeden z piękniejszych momentów muzycznych tego spektaklu. Konsul USA Sharpless Mariusza Godlewskiego to niemal wierny cytat z Konsula z „Pod wulkanem” Malcolma Lowry'ego. Wiecznie pijany, ocierający pot z czoła, widzi więcej i rozumie więcej niż Pinkerton. Pavlo Tolstoy w tej roli gra amerykańskiego mydłka, do którego dopiero nad zwłokami dawnej kochanki dotrze okrucieństwo zachcianki. Cyniczny stręczyciel Goro Pawła Wundera, to ktoś, z kim raczej nie chcielibyśmy się zaprzyjaźnić. W stworzeniu tych portretów pomaga aktorom orkiestra pod batutą Tomasza Tokarczyka, subtelnie wydobywająca liryzm i dramat nut Pucciniego.

Magda Huzarska, „Gazeta Krakowska”, 28.09.2009


W Krakowie „Butterfly” nie gościła od dziesiątków lat, żywa natomiast wciąż jest legenda bardzo "japońskiej" inscenizacji Kazimierza Korda i Krystyny Zachwatowicz z niezrównaną Jadwigą Romańską w tytułowej roli. W miniony piątek, na scenie Opery Krakowskiej, obejrzeliśmy operę Pucciniego w reżyserii i scenografii Waldemara Zawodzińskiego, w kostiumach Marii Balcerek, z ruchem scenicznym przygotowanym przez Janinę Niesobską i pod kierownictwem muzycznym Tomasza Tokarczyka. Spektakl towarzyszył Kongresowi Kultury Polskiej, był też otwarciem nowego sezonu artystycznego w Operze Krakowskiej. Ta inauguracja okazała się ze wszech miar udana. Po raz pierwszy mogliśmy ocenić i docenić możliwości techniczne krakowskiej sceny operowej, a choć kwiatów i lampionów było na mój gust trochę za dużo, to przecież przyszli reżyserzy i scenografowie nie będą mogli narzekać na techniczne ograniczenia ich wspaniałych wizji. Ale ad rem...

Realizatorzy „Madamy Butterfly” stworzyli wzruszający spektakl, cieszący oko i ucho. Wszyscy - bez wyjątku - obecni na scenie nie tylko pięknie śpiewali, ale i wspólnie zbudowali dobre, przekonywające widowisko teatralne. Bardzo trafne, bo nienachalne, były japońskie odniesienia w geście i sposobie poruszania się. Tu najprawdziwsza, w idealnej zgodzie z muzyką i charakterem postaci była Agnieszka Cząstka jako Suzuki. Królowała na scenie zgodnie z wymową dzieła Ewa Biegas jako Cio-Cio-San, bardzo prawdziwa w przekazie jej dramatu, świetna aktorsko i - jak zawsze - nienaganna muzycznie. (...) Dobrą postać beztroskiego Pinkertona stworzył Pavlo Tolstoy, świetnym, zmęczonym życiem Konsulem był Mariusz Godlewski. Również Paweł Wunder jako Goro, Bogdan Kurowski - Bonzo, Krzysztof Witkowski - Yamadori, dobrze wpisali się w całość spektaklu, który miał w sobie delikatność japońskiego rysunku. Ładnie brzmiała orkiestra, równie dobrze śpiewał chór (przygotowanie - Marek Kluza). Krakowskiej „Madamie Butterfly” wróżę zasłużone powodzenie. 

Anna Woźniakowska, „Dziennik Polski”, 28.09.2009


Cała inscenizacja jest delikatnie stylizowana na japońskie klimaty, uzupełniają ją efektowne, barwne i lekkie kostiumy, również wywiedzione z japońskiej sztuki. Waldemar Zawodziński po mistrzowsku operuje sceniczną przestrzenią i światłami, nie brakuje też czytelnej symboliki, co czyni całą akcję dynamiczną i zrozumiałą. (...) Natomiast uznanie budzi konsekwentne i wyraziste prowadzenie głównych bohaterów, którzy symbolizują dwa odmienne światy i dwie różne kultury. Jednym z piękniejszych momentów jest ten, kiedy ślubny orszak Butterfly pojawia się w domu Pinkertona, a ona sama jest wyłuskiwana z czerwonego jedwabnego kokonu niczym delikatny motyl. Równie efektownie wypadły scena z lampionami towarzysząca wielkiej arii Butterfly „Un bel di vedremo” oraz scena z kwiatami, w której śpiewany jest duet „Scuoti quelle fronda”. W obsadzie na pierwszy plan wysunęła się para głównych bohaterów: Aleksandra Chacińska - Cio-Cio-San i Arnold Rutkowski - Pinkerton. Oboje młodzi, obdarzeni pięknymi głosami, stworzyli kreacje, o których warto pamiętać. Ona pięknie przekazała wszystkie nastroje przypisane tej postaci, jest delikatna, pełna wiary, naiwna i kokietująca, a zarazem burzliwa i gwałtowna w chwili, kiedy wali się świat jej uczuć. Zaprezentowała śpiew o przejmującej ekspresji i pięknym prowadzeniu frazy, co jest czynnikiem w pełni uwiarygodniającym jej kreację. On dysponuje głosem o interesującej szlachetnej barwie i wyrównanym brzmieniu, pozwalającym na swobodne jego prowadzenie nie tylko pod względem emisji, ale też pod względem ekspresji i barwy. Równie wiele dobrego należy powiedzieć o Leszku Skrli, który wokalnie i aktorsko wykreował, z pełnym przekonaniem, obraz Sharplessa, amerykańskiego konsula, którego przerósł dramat Buttefly.

Adam Czopek, „Nasz Dziennik”, 28.09.2009