A A A
normalny kontrast | duży kontrast
Tosca

Terminy

Brak informacji o datach

Tosca

Kompozytor: Giacomo Puccini

Opera w trzech aktach
Libretto: Luigi Illica i Giuseppe Giacosa według sztuki Victoriena Sardou

Oryginalna włoska wersja językowa z polskimi napisami

Prapremiera: Rzym, 14 stycznia 1900
Polska premiera: Lwów, 5 maja 1903

Premiera w Krakowie: 4 maja 1997, Scena operowa w gmachu Teatru im. Juliusza Słowackiego


Realizatorzy:

Kierownictwo muzyczne: Andrzej Straszyński
Reżyseria: Laco Adamik
Scenografia: Barbara Kędzierska
Przygotowanie Chóru: Marek Kluza
Przygotowanie Chóru Dziecięcego: Beata Kluza


Tragiczna miłość wplątana w tryby polityki i historii. „Tosca” na stałe weszła do repertuaru teatrów operowych, pozwalając na stworzenie niezapomnianych kreacji wielu wokalistom. Powstały jedne z najpiękniejszych arii Pucciniego: „Recondita armonia...” i „E lucevan le stelle...”, wplecione w historię tragicznej miłości śpiewaczki Toski i malarza Cavaradossiego, którzy stają się ofiarami gry prowadzonej przez szefa tajnej policji Scarpię. Za udzielenie pomocy zbiegłemu więźniowi politycznemu Cavaradossi sam zostaje schwytany i skazany na śmierć. Ceną za jego życie ma być ukochana malarza, Tosca. Śpiewaczka zabija co prawda Scarpię, ale zemsta szefa policji dosięga kochanków nawet po jego śmierci.


Artykuły:

Akcja rozgrywa się w Rzymie 14 czerwca 1800 i rankiem dnia następnego.

AKT I

Kościół Sant'Andrea della Valle, zbliża się południe. Pięć następujących po sobie, szorstkich akordów, zapowiada mający rozegrać się dramat. Niespokojny, synkopowany motyw towarzyszy pojawieniu się w pustej o tej porze świątyni zdenerwowanego mężczyzny, który na odgłos zbliżających się kroków pospiesznie kryje się w rodowej kaplicy Attavantich. Wchodzi Zakrystian, który przygotowuje przybory malarskie dla pracującego tu nad obrazem Marii Magdaleny artysty Cavaradossiego. Wybija dwunasta i Zakrystian odmawia modlitwę na Anioł Pański. A oto nadchodzi i sam Cavaradossi, który zanim przystąpi do malowania, uświadomi sobie podobieństwo pomiędzy biblijną postacią a widywaną w kościele, modlącą się Nieznajomą. Jego głośne rozmyślania (aria: „Recondita armonia”) wywołują zgorszenie Zakrystiana, czemu daje wyraz w wypowiadanych na stronie uwagach. Wreszcie się oddala. Z kaplicy stara się niepostrzeżenie wymknąć ukryty tam mężczyzna, lecz zderza się z Cavaradossim, który w wynędzniałym zbiegu zrazu nie rozpoznaje swego przyjaciela Cesare Angelottiego, byłego konsula Republiki Rzymskiej, po jej upadku i restauracji Państwa Kościelnego przez wojska neapolitańskie uwięzionego w zamku św. Anioła, z którego właśnie uciekł. Okazuje się, że tajemnicza Nieznajoma z obrazu jest jego siostrą, markizą Attavanti, która pozostawiła w kaplicy niezbędne przebranie. Ich rozmowę przerywa przybycie ukochanej Cavaradossiego, słynnej włoskiej śpiewaczki Florii Toski. Podejrzewa ona malarza o romans, w czym utwierdza ją znajomo wyglądająca postać z obrazu (arioso: „Non la sospiri la nostra casetta”). Artyście udaje się jednak uspokoić zazdrosną kobietę i przekonać o swej miłości (duet: „Quel l'occhio al mondo può star di paro”). Po jej wyjściu rozlega się armatni wystrzał oznaczający odkrycie ucieczki Angelottiego. Cavaradossi postanawia zatem ukryć przyjaciela w znajdującej się nieopodal swojej willi. Wbiegają: Zakrystian, ministranci i klerycy, rozradowani wieścią o zwycięstwie odniesionym nad wojskami konsula Bonapartego w bitwie pod Marengo. Ich swawole przerywa złowieszcze pojawienie się budzącego postrach prefekta policji, barona Scarpii i jego ludzi. Spodziewa się, że mógł tu znaleźć schronienie poszukiwany zbieg, a jego podejrzenia kierują się dodatkowo na znanego ze swych liberalnych sympatii Cavaradossiego. Znalazłszy wachlarz markizy Attavanti, postanawia za jego pomocą rozbudzić zazdrość w Tosce, mogącej naprowadzić go na ślad Angelottiego, a jednocześnie pozbyć się rywala w nieodwzajemnionych zabiegach o jej względy („Czym dla Jaga była chusteczka, dla mnie będzie wachlarz”). Tłum wiernych wypełnia powoli świątynię, w której rozpoczyna się dziękczynne nabożeństwo, a złowrogi Scarpia na tle organów i odśpiewanego „Te Deum” snuje swoje podstępne plany (wykonany unisono na tle chóru posępny monolog: „Tosca! Nel tuo cuor s'annida Scarpia”).


AKT II

Gabinet Scarpii na zapleczu Palazzo Farnese, tego samego dnia wieczorem. W orkiestrowym wstępie rozbrzmiewają nawiązania do duetu miłosnego Toski i Cavaradossiego z poprzedniego aktu. Oto bowiem samotnego Scarpię prześladują myśli o niedostępnym dla niego szczęściu odwzajemnionej miłości (monolog: „Ha più forte sapore”). Przez otwarte okno dobiegają dźwięki gawota, granego w reprezentacyjnych apartamentach pałacu, gdzie przebywa neapolitańska królowa Maria Karolina. Żandarmi przyprowadzają Cavaradossiego. Nie kryjąc się ze swymi przekonaniami, stanowczo odmawia on złożenia jakichkolwiek zeznań. Z nerwową atmosferą przesłuchania kontrastuje rozbrzmiewająca w oddali okolicznościowa kantata, w której na tle chóru śpiewa Tosca. Podsuwa to Scarpii pomysł, aby jeszcze raz posłużyć się kobietą w wydobyciu z więźnia informacji niezbędnych do schwytania Angelottiego. Gdy przybywa ona na jego wezwanie, w przylegającej sali Cavaradossi poddany zostaje torturom. Nie mogąc znieść dochodzących stamtąd jęków dręczonego kochanka, zdesperowana Toska wyjawia wreszcie kryjówkę Angelottiego. Scarpia z mściwą satysfakcją wydaje Spolecie rozkaz aresztowania zbiega dopiero wtedy, gdy wniesiony zostaje półprzytomny malarz, który pojmuje, że jego opór i cierpienia były daremne i że został zdradzony przez najbliższą osobę. W tym samym momencie goniec przynosi wiadomość, że ostatecznie zwycięzcami pod Marengo okazali się Bonaparte i dowodzone przez niego francuskie wojska. Resztką sił Cavaradossi intonuje hymn na cześć wolności („Vittoria! Vittoria!”), czym przypieczętowuje wydany na siebie wyrok. Po jego wyprowadzeniu do celi śmierci pomiędzy Toscą i Scarpią rozpoczyna się targ o ocalenie artysty. Baron pozostaje w równej mierze nieczuły na propozycje przekupstwa (monolog: Già, mi dicon venal), co błagania o litość (aria Toski: „Vissi d'arte, vissi d'amore”- „Żyłam sztuką, żyłam miłością”). Jedyną ceną, która może go zadowolić, jest uległość bohaterki. W zamian obiecuje przeprowadzenie pozorowanej egzekucji i wystawienie żelaznego listu, umożliwiającego kochankom opuszczenie Rzymu. Zdesperowana Tosca przystaje w końcu na ten warunek, lecz gdy wypisawszy glejt Scarpia stara się objąć śpiewaczkę, ta instynktownie chwyta leżący na stole nóż i przebija znienawidzonego oprawcę. Na widok jego martwego ciała nie może powstrzymać się przed wypowiedzeniem znamiennych słów: i oto przed nim drżał cały Rzym, a następnie czy to wiedziona wyrzutami sumienia, czy też w odruchu mściwej satysfakcji, ustawia wokół zwłok zapalone kandelabry, a na piersi kładzie mu zdjęty ze ściany krucyfiks, po czym pospiesznie opuszcza miejsce zbrodni.

AKT III

Nazajutrz, taras zamku św. Anioła, około 3 godziny przed świtem. Na wstępie rozlega się motyw intonowany przez cztery waltornie unisono. Następnie dobiegają w oddali odgłosy dzwonków pędzonego bydła, pieśń nieszczęśliwie zakochanego pasterza, wreszcie dzwony okolicznych kościołów, a w tym rysującej się w tle sceny watykańskiej bazyliki św. Piotra. Przyprowadzony z celi na miejsce kaźni Cavaradossi, zamiast widzenia ze spowiednikiem, w przysługującym skazańcowi ostatnim życzeniu prosi o umożliwienie mu napisania pożegnalnego listu do ukochanej. Na widok rozgwieżdżonego nieba, a następnie budzącego się dnia, pogrąża się we wspomnieniach (cztery wiolonczele rekapitulują pokrótce motyw duetu miłosnego z I aktu, przechodzący w temat towarzyszący niepokojom Toski w II akcie, po czym klarnet podejmuje melodię, którą kontynuuje głos śpiewaka w arii „E lucevan le stelle”). Lecz oto przybywa Tosca z radosną wieścią, że już niebawem skończą się ich udręki i odzyskają upragnioną wolność. Gdy Cavaradossi okazuje zaniepokojenie, jakim sposobem uzyskała dla niego ułaskawienie, przyznaje się do popełnionej zbrodni (aria „Il tuo sangue o il mio amore volea”), w której głos śpiewaczki wznosi się w kulminacyjnym momencie do c3, by następnie opaść o dwie oktawy w dół, choć Puccini pierwotnie przewidywał tylko pasaż w obrębie jednej oktawy, to dla wzmocnienia efektu przyjęła się praktyka jego przedłużenia o jeszcze jedną. Pokrzepieni nadzieją kochankowie snują plany na przyszłość (duet: „O dolce mani”), a następnie Tosca, odwołując się do swych doświadczeń aktorskich, poucza Maria jak ma się zachować podczas egzekucji i dla zachowania pozorów udawać nieżywego. Nadchodzi pluton egzekucyjny, z którym bohater odchodzi w głąb sceny. Tosca z oddalenia obserwuje przebieg wydarzeń, a gdy żołnierze odejdą i taras opustoszeje, podbiega do ukochanego i przynagla go, by wstał i wraz z nią czym prędzej uciekał. Okazuje się jednak, że egzekucja była prawdziwa i malarz nie żyje. Tymczasem na taras wbiega Spoletta z żandarmami, gdyż odkryto zabójstwo Scarpii, i nakazuje aresztować podejrzaną Toskę. Kobieta, aby nie dostać się w ręce siepaczy, wspina się na mur i skacze w przepaść.


opracował Lesław Czapliński

Antoni Wit okazał się idealnym interpretatorem dramatu Pucciniego. Dawno nie słyszałam orkiestry Opery Krakowskiej grającej tak muzykalnie, tak uważnie reagującej na dyrygencki gest, no i tak pięknie brzmiącej. (...) Sukces niedzielnego spektaklu „Toski” to również zasługa artystów krakowskiej opery. Monika Swarowska jest idealną Florią Toscą – wielką gwiazdą i zrozpaczoną, kochającą kobietą zarazem, demoniczny Scarpia to jedno z największych dokonań artystycznych Andrzeja Bieguna...”

Anna Woźniakowska, „Dziennik Polski”, 17.01.2001


...Jednak na tej miary artystach, co Monika Swarowska i Andrzej Biegun nie sposób się zawieść. Poprowadzili swoje role profesjonalnie i pięknym głosem. Monika Swarowska, jak zwykle zachwycała piękną barwą głosu i bezwysiłkowym pokonywaniem arcytrudnych arios zakochanej i zazdrosnej o Cavaradossiego Toski w I akcie...

...Wszyscy czekali na kulminacyjną arię “Vissi d'arte, vissi d'amore” (Żyłam miłością, żyłam sztuką). W tej zaś głos śpiewaczki brzmiał tak przekonywująco, że skruszyłby kamień. Ale nie Scarpię w interpretacji Andrzeja Bieguna, który doskonale wcielił się w bezlitosnego barona-oprawcę o niepohamowanych żądzach. Głosem o niesamowitej głębi i natężeniu, a także doskonałym aktorstwem zbudował wiarygodną postać...
... Tomasz Kuk, jako Cavaradossi zasługuje na równie wysokie słowa uznania. 

Adrianna Ginał, „Gazeta Krakowska”, 17.01.2001