A A A
normalny kontrast | duży kontrast
Norma

Terminy

Brak informacji o datach

Norma

Kompozytor: Vincenzo Bellini

Opera w dwóch aktach
Libretto: Felice Romani

Oryginalna włoska wersja językowa z polskimi napisami

Prapremiera: Mediolan, Teatro alla Scala, 26.12.1831
Prapremiera polska: Warszawa, 1843

Premiera w Operze Krakowskiej (obecnej inscenizacji): 27.10.2017


Realizatorzy:

Reżyseria: Laco Adamik
Kierownictwo muzyczne: Tomasz Tokarczyk
Scenografia: Barbara Kędzierska
Kostiumy: Maria Balcerek
Przygotowanie chóru: Jacek Mentel
Reżyseria światła: Bogumił Palewicz

Współpraca muzyczna: Paweł Szczepański
Asystentki reżysera: Dagmar Bilińska-Korban, Anna Popiel
Asystentka kierownika chóru: Joanna Wójtowicz
Inspicjentki: Agnieszka Sztencel, Justyna Jarocka-Lejzak
Suflerki: Dorota Sawka, Maria Mitkowska
Korepetytorzy solistów: Joachim Kołpanowicz, Kristina Kutnik, Olga Tsymbaluk
Akompaniatorka chóru: Wioletta Fluda
Tłumaczenie tekstu na tablicę świetlną: Dorota Sawka


Obsada:

NORMA | Katarzyna Oleś-Blacha 

POLLIONE | Tomasz Kuk 

OROVESO | Wołodymyr Pańkiw 

ADALGISA | Monika Korybalska 

CLOTILDE | Karin Wiktor-Kałucka

FLAVIO | Krzysztof  Kozarek 

 

ORKIESTRA, BALET i CHÓR OPERY KRAKOWSKIEJ
dyrygent: Tomasz Tokarczyk

Tytułowa bohaterka to arcykapłanka rozdarta między miłością do mężczyzny, rzymskiego okupanta, a służbą wobec własnej społeczności. W interpretacji Laco Adamika problemy władzy i zniewolenia narodu są tłem dla wielkiego dramatu namiętności, jakie przeżywają bohaterowie. Miłość i zdrada, zazdrość i żądza zemsty w połączeniu z dumą i szlachetnością, determinującą postępowanie postaci, ukazują głębię ich człowieczeństwa, ale też są siłami niszczącymi, prowadzącymi do katastrofy. Reżyser podąża za muzyką, znakomicie wyrażającą otchłanie uczuć i siłę charakterów.

„Normę” uważa się za operę doskonałą, w której Bellini wykazał się niewyczerpaną inwencją melodyczną. Po partię Normy sięgają tylko dojrzałe głosy. Uchodzi za najtrudniejszą rolę sopranową. W naszym spektaklu usłyszymy ją w wykonaniu Katarzyny Oleś-Blacha i Kariny Skrzeszewskiej.


Reportaż z przygotowań do premiery spektaklu - zobacz


Artykuły:

AKT I

Święty las Druidów. Oroveso z kapłanami i wojownikami oczekuje pojawienia się na niebie księżyca, bo wtedy właśnie kapłanka Norma dokona rytualnego obcięcia jemioły z konarów świętego dębu. Wypatrują również znaku od boga Irminsula, który wezwie ich do walki ze znienawidzonymi Rzymianami.

Korzystając z osłony nocy, w lesie pojawił się Pollione. Towarzyszący mu Flavio sądzi, że przybyli do Normy, ukochanej i matki jego dzieci. Tymczasem Pollione wyznaje, że jego sercem zawładnęła teraz piękna kapłanka Adalgisa (aria „Meco all’altar di Venere”). Trąbki oznajmiają powrót Druidów, Pollione chce mimo wszystko pozostać, Flavio zmusza go, by odszedł.

Norma studzi wojenny zapał Druidów - czas zemsty jeszcze nie nadszedł. Wznosi modlitwę o pokój (aria „Casta Diva”), kiedy zaś bogowie zażądają krwi Rzymian, wezwie Druidów do walki. W rzeczywistości chodzi jej o to, by ochronić ukochanego.

Adalgisa błaga bogów, by uwolnili ją od miłości do Pollione, jego samego prosi zaś, by zostawił ją w spokoju. Ale Pollione nie zamierza rezygnować, wkrótce wyrusza do Rzymu i chce, by Adalgisa pojechała z nim. Kapłanka opiera się jego namowom, lecz w końcu ulega. Obiecuje, że jutro się z nim spotka (duet „Va crudele, al dio spietato”).

Komnata Normy. Clotilde jest świadkiem cierpień Normy, która kocha swoje dzieci, a jednocześnie ich nienawidzi. Co więcej, Pollione ma wrócić do Rzymu, a Norma nie wie, co się z nią stanie. Adalgisa prosi ją o wsparcie. Opowiada jej o swej miłości, uczuciu niegodnym kapłanki, Norma zaś przypomina sobie własne przeżycia (duet ,,Io fui così”). Chce wybaczyć Adalgisie i zwolnić ją ze ślubów czystości. Pyta o imię ukochanego. Adalgisa wskazuje na Pollione, który właśnie nadszedł. Norma zarzuca mu niewierność i zdradę, ale każe odejść z Adalgisą, choć Adalgisa go odtrąca. Norma zapowiada zemstę.


AKT II

Komnata Normy. Dzieci śpią, Norma postanowiła je zabić, a potem sama zginąć, ale nie może popełnić takiej zbrodni. Prosi Clotilde, by zabrała dzieci, Adalgisę zaś, by zaopiekowała się nimi po jej śmierci - może u jej boku Pollione będzie dla nich lepszym ojcem. Adalgisa odmawia i zapewnia Normę, że zwróci jej ukochanego (duet „Mira, o Norma”).

Las Druidów. Oroveso zawiadamia zebranych, że wkrótce przybędzie nowy prokonsul rzymski. Pokoju utrzymać się nie da, ale ze świątyni nie rozległ się jeszcze sygnał do walki.

Świątynia boga Irminsula. Norma czeka na Pollione, który za namową Adalgisy ma do niej wrócić. Zamiast niego pojawia się jedynie Clotilde. Norma wie zatem, że jej nadzieje były bezpodstawne. Uderza w gong wzywający Druidów — nadszedł czas wojny z Rzymianami (chór „Guerra! Guerra!”). W świątyni odkryto Pollione. Druidzi chcą go zabić, Norma postanawia z nim rozmawiać — ocali go, pod warunkiem że wyrzeknie się Adalgisy. Pollione odmawia. Wobec tego Adalgisa zostanie stracona; Pollione daje wprawdzie w zamian własne życie, lecz Norma ogłasza swą decyzję: trzeba bogom złożyć ofiarę z kapłanki, która zdradziła kraj i złamała śluby czystości. Tłum żąda jej imienia. Norma oświadcza: „To ja!”. Pollione rozumie szlachetność jej uczynku i postanawia zginąć razem z nią. Norma prosi ojca, by nie zabijał jej dzieci. Oroveso początkowo odmawia, ale wzruszony jej słowami zgadza się. Norma i Pollione idą na stos.


Jacek Marczyński, „Przewodnik operowy”, Świat Książki, 2011

Przedstawienie jest klasyczne, co stanowi jego duży atut. Postmodernistycznych realizacji chyba już mamy w krakowskich teatrach przesyt. Laco Adamik i Barbara Kędzierska osadzili swoją inscenizację w szarych, symbolicznych dekoracjach, nieco monumentalnych, ale stanowiących dobre, czytelne i korzystne dla akcji tło. Maria Balcerek ubrała zespół w kostiumy w stylu fantasy, nie nawiązujące historycznie do żadnej konkretnej epoki, co było zabiegiem zmyślnym i udanym. (...) Pod względem wokalnym zdecydowane pochwały i brawa należą się paniom. Karina Skrzeszewska jako kapłanka Norma pięknie i wzruszająco zaśpiewała sztandarową arię – modlitwę Casta diva, która dla każdej sopranistki stanowi wyzwanie samo w sobie. W arii tej połączyła kunszt wokalny z aktorskim przekazem dramatyzmu postaci. (...) Rolę Adalgisy starannie przygotowała Agnieszka Cząstka. Z dużą swobodą zaśpiewała swoją partię, dbając też o aktorskie detale. Małą, ale dobrze brzmiącą rolę Clotilde stworzyła Agata Dembska-Kornaga. (...)

Anna Małachowska, portal naScenie.info, 1.11.2017


Realizatorzy: Laco Adamik – reżyseria, Barbara Kędzierska – scenografia i Maria Balcerek stworzyli efektowne teatralnie przedstawienie, a dobrana obsada pod czujną batutą dyrygenta zapewniła widowni ogrom wspaniałych emocji. Głośna owacja na stojąco zgotowana wykonawcom i realizatorom po zakończeniu przedstawienia była tego najlepszym dowodem. A przecież to piękne dzieło uchodzące za kwintesencję włoskiego belcanta stosunkowo rzadko gości na światowych scenach. (...) Wśród solistów drugiej premiery (sobota 28 października) swojego rodzaju rewelacją okazała się Karina Skrzeszewska śpiewająca z pełnym powodzeniem wirtuozowską partię tytułowej bohaterki. Obdarzona sopranem o pięknej barwie, wyrównanym w każdym rejestrze brzmieniu, imponowała maesterią i subtelnością prowadzenia belcantowej frazy oraz pewnością koloraturowych pasaży. Zaprezentowana kreacja mieniła się pełną paletą skrajnych emocji, co pozwoliło artystce nadać w pełni dramatyczny obraz zakochanej kobiety miotającej się między miłością, a nienawiścią. Jakże pięknie wypadła w jej wykonaniu wielka scena rytualnego obrzędu obcięcia przez Normę jemioły, której centralnym punktem jest słynna aria „Casta Diva” zaśpiewana w sposób niezmiernie subtelny i autentyczne wzruszający. W roli Polliona dzielnie sekundował jej Paolo Lardizzone, sycylijski tenor, prezentujący mocny głos spokojnie pokonujący trudności tej partii. Podobał się również Szymon Kobyliński w roli Orovesa. (...) Natomiast warto podkreślić wyczucie i umiejętność prowadzenia belcantowej frazy. Słowa uznania należą się, jak zwykle, Tomaszowi Tokarczykowi za świetne przygotowanie orkiestry i prowadzenie przedstawienia z prawdziwą pasją, precyzją i pięknym wycieniowaniem zawartego w muzyce liryzmu i melodyki oraz dbałością o dynamikę potężnych scen zbiorowych. (...) Podobne słowa uznania należy skierować pod adresem Jacka Mentela za znakomite przygotowanie chóru, który ujmował nie tylko pięknym wyrównanym brzmieniem, ale również wokalną dyscypliną.

Adam Czopek, portal Maestro, 30.10.2017


(...) Dla Adalgisy, czyli Moniki Korybalskiej, same brawa. (...) Jednak zgoda oczywiście z reżyserem, że najważniejsze tu są emocje. Nie tylko zresztą indywidualne, ale i zbiorowe, co słychać zwłaszcza w ostatniej scenie, gdzie dużą rolę spełnia chór. Który też zresztą należy pochwalić, jak i orkiestrę. Trudne to zadanie – Bellini pisał bardzo wymagająco. 

Dorota Szwarcman, blog muzyczny „Co w duszy gra”, 28.10.2017


(...) Sopranistka Katarzyna Oleś-Blacha jako kapłanka Norma doskonale radziła sobie z efektownymi, lecz niełatwymi technicznie do wykonania fragmentami swojej partii, łącząc przy tym kunszt wokalny ze świetnym aktorskim przedstawieniem dramatyzmu kreowanej roli. Przyjemnie było również słuchać partnerującego jej na scenie tenora Arnolda Rutkowskiego w roli wodza rzymskiego Pollionego. Był pełnokrwisty aktorsko, z dobrze postawionym głosem i wyrazistą dykcją, nie jakąś tenorową „ciapą”. Śpiew mezzosopranistki Moniki Korybalskiej w partii kapłanki Adalgisy świadczył z kolei, że rozwój wokalny tej artystki występującej już nieraz na scenie Opery Krakowskiej się nie zatrzymał. W duecie "Mira, o Norma" z II aktu śpiewała z wielką swobodą, nie forsując głosu, umiejętnie podkreślając muzyczne ozdobniki. Śpiewakom umiejętnie towarzyszyła orkiestra pod batutą Tomasza Tokarczyka.

Bogdan Gancarz, „Gość niedzielny”, 28.10.2017


(...) Tomasz Tokarczyk natomiast, zręcznie i plastycznie modelując plany dynamiczne, wydobył z tej ekspozycji materiału tematycznego opery subtelność i urodę tego wszystkiego, co niebawem przybierze formę wokalną. Na konferencji prasowej dyrygent skromnie zapowiadał, że ograniczy się głównie do akompaniamentu śpiewakom i rzeczywiście dotrzymał obietnicy, czujnie i wrażliwie dostosowując wejścia instrumentów i tempo do ich potrzeb, na przykład w drugim duecie Normy i Adalgisy. Za to w wielkim finale, a zwłaszcza w otwierającej go monumentalnej scenie zespołowej z udziałem chóru pozwolił sobie na większą dynamikę w kształtowaniu dramaturgii, budując pożądane napięcie.

Katarzyna Oleś Blacha wykonała tę partię w sposób wyjątkowo muzykalny i z dużą dbałością o dramatyczny wyraz. Zwłaszcza w charakterystycznych dla stylu Belliniego rozbudowanych recytatywach przechodzących w ariosa, w których dają znać targające postaciami uczucia i namiętności. (...) Arnold Rutkowski to rasowy tenor, a nie jego namiastka jak to często ostatnio bywa nawet na renomowanych scenach światowych. Imponująco brzmiący, zwłaszcza w średnicy, nośny głos o wzorowej emisji zapewnia efektowność występu. Jak przystało na tenora, wysuwa się na pierwszy plan, pochłonięty podziwem jaki wywiera na publiczności, ale we wzruszającym finale, mimo obyczajów związanych z tym emploi, artysta również pod względem wyrazu scenicznego zaczął zwracać znaczną uwagę na partnerów i współgranie z nimi. Wielkim sukcesem okazała się dla Moniki Korybalskiej partia Adalgisy, pod względem trudności dorównująca tytułowej, ale o tyle niewdzięczna, że nie posiadająca żadnego własnego numeru solowego. (...) Nawet partie epizodyczne znalazły godnych siebie wykonawców, a więc Krzysztof Kozarek w typowo protetycznej roli Flawia, pozwalającej głównej postaci czynić wyznania bez posądzania o szaleństwo, czy Daria Proszek jako służąca Klotylda. Na słowa uznania zasłużyła znakomita dyspozycja artystyczna chóru, a Bellini był tym kompozytorem, który docenił znaczenie tego zbiorowego protagonisty, przyznając mu ważne miejsce w swoich partyturach.

Lesław Czapliński, 28.10.2017