A A A
normalny kontrast | duży kontrast
Anna Bolena

Terminy

Brak informacji o datach

Anna Bolena

Kompozytor: Gaetano Donizetti

Opera w dwóch aktach
Libretto: Felice Romani

Oryginalna włoska wersja językowa z polskimi napisami

Prapremiera: Mediolan, Teatro Carcano, 26.12.1830
Premiera polska: Kraków, 1840

Premiera w Operze Krakowskiej (obecnej inscenizacji): 25.05.2018
Spektakl powstał we współpracy z Teatrem Wielkim w Łodzi


Realizatorzy:

Kierownictwo muzyczne: Tomasz Tokarczyk
Reżyseria: Magdalena Łazarkiewicz
Scenografia: Paweł Dobrzycki
Kostiumy: Maria Balcerek 
Przygotowanie chóru: Jacek Mentel
Reżyseria światła i multimedia: Piotr Lenar

Asystenci kierownika muzycznego: Paweł Szczepański, Mieczysław Unger 
Asystentka reżysera: Dagmar Bilińska-Korban
Asystentka kierownika chóru: Joanna Wójtowicz
Inspicjentki: Agnieszka Sztencel, Justyna Jarocka-Lejzak
Suflerki: Dorota Sawka, Maria Mitkowska
Korepetytorzy solistów: Kristina Kutnik, Katarzyna Starzycka, Olga Tsymbaluk, Joachim Kołpanowicz
Akompaniator chóru: Wioletta Fluda
Tumaczenie tekstu na tablicę świetlną: Dorota Sawka


Obsada:

SOLIŚCI, CHÓR i ORKIESTRA OPERY KRAKOWSKIEJ

Historia angielskiej królowej, drugiej żony Henryka VIII, która zginie ścięta w wyniku kolejnego romansu władcy. Utwór ukazuje tytułową bohaterkę w okresie, gdy zostaje odsunięta od łask, opowiada o dworskich intrygach, mających udowodnić jej rzekomą zdradę, pretekst do wydania na nią wyroku. Efektowne, dobrze napisane libretto pozwoliło Donizettiemu rozwinąć swój talent w skomponowaniu atrakcyjnych arii, duetów i scen zbiorowych aż po wielką, finałową scenę obłędu głównej bohaterki.

Opera wymaga od odtwórczyni tytułowej partii mistrzostwa – w prapremierze, która miała miejsce w 1830 roku w mediolańskim Teatro Carcano wystąpiła legendarna Giuditta Pasta, z sukcesem, a utwór od razu przyniósł kompozytorowi sławę. Innymi wybitnymi wykonawczyniami były Maria Callas, Monserrat Caballé, Joan Sutherland, Anna Netrebko, Joanna Woś. 


 Reportaż z przygotowań do premiery spektaklu - zobacz


Artykuły:

AKT I

Sala w pałacu Windsor. Dworzanie komentują miłość króla i Giovanny Seymour. Ona sama ma wyrzuty sumienia, królowa nie wie bowiem, że stała się jej rywalką. Annę dręczą co prawda złe przeczucia, ale niczego nie podejrzewa. By rozproszyć smutek, prosi pazia Smetona o piosenkę, której słowa przywołują w Annie wspomnienie miłości (aria „Come, innocente giovane”). Wyrzekła się jej dla króla i z całą naiwnością przestrzega Giovannę, by nigdy nie ulegała urokowi władzy. Giovanna wie, że zachowuje się jak zdrajczyni. Stara się ją pocieszyć król, zapewniając o swej miłości, ale Giovanna chce, by potwierdzeniem tego był ich ślub. Oburzony początkowo takim żądaniem, Enrico obiecuje w końcu, że pozbędzie się żony, nawet jeśli miałby ją oczernić.

Park wokół Windsoru. Rochefort wita Percy’ego, który – wezwany przez króla – powrócił z wygnania. Riccardo Percy nie ukrywa, że nadal kocha Annę („Da quel di che, lei perduta”). Rochefort radzi mu zachować ostrożność, zwłaszcza że nadchodzi królewski orszak. Enrico serdecznie przyjmuje Percy’ego, Anna stara się ukryć uczucia. Król nakazuje Herveyowi śledzić dawnego ukochanego królowej, chce zdobyć dowody jej niewierności.

Przed apartamentami królowej w Windsorze. Paź Smeton postanowił odnieść medalion, który potajemnie wykradł królowej. Po raz ostatni całuje jej wizerunek, jakby żegnał się z ukochaną, a słysząc, że ktoś nadchodzi – ukrywa się. To Rochefort prosi siostrę, by zgodziła się przyjąć Percy’ego; Anna początkowo odmawia, w końcu ulega. Przypomina jednak Percy’emu, że teraz jest żoną i królową. On błaga o odrobinę wzajemności, a gdy Anna nadal się wzbrania, wyciąga broń i chce się zabić. Smeton wychodzi z ukrycia, by bronić królowej i w tej kompromitującej sytuacji król zastaje małżonkę. Paź zapewnia, że jest niewinny, ale Enrico znajduje przy nim medalion i uznaje to za dowód zdrady. Winę Anny oceni nie on, lecz sąd. Giovanna, Rochefort, Percy i Smeton czują, że jej śmierć jest przesądzona, Anna też wie, że nie uniknie złego losu.


AKT II

Pokoje królowej w Tower. Towarzyszące Annie damy dworu starają się ją pocieszyć, ale Harvey rozkazuje, by stawiły się na przesłuchanie. Giovanna błaga Annę, by przyznała się do winy i w ten sposób uratowała życie, a król będzie mógł wprowadzić na tron tę, którą pokochał. Anna chce poznać imię rywalki, Giovanna w końcu wyznaje, że to ona. Królowa każe jej odejść, ale wybacza.

Przed salą rady królewskiej. Hervey oznajmia dworzanom, że Smeton przyznał się do winy. Wie, że to przypieczętowało los Anny. Anna błaga króla, by pozwolił jej uniknąć sądu, w jej obronie staje Percy, oskarżając władcę, że odebrał mu ukochaną, która była mu przyrzeczona. Anna woli śmierć niż hańbę, więc przyznaje, że kochała Percy’ego, ten zaś ujawnia, że zostali sobie zaślubieni. Wstrząśnięty tym faktem Enrico wie, że Giovanna już bez przeszkód może zostać jego żoną i królową. Ona błaga go o życie Anny, ale król nie chce jej słuchać. Rada ogłasza wyrok: Anna i ci, którzy ją wspierali, zostali skazani na śmierć.

Więzienna cela w Tower. Hervey oznajmia Percy’emu i Rochefortowi, że król ich ułaskawił, lecz kiedy obaj dowiadują się, że wyrok na Annie ma być wykonany, postanawiają umrzeć razem z nią. Damy dworu przyszły pożegnać się z królową. Obłąkana Anna wspomina dawne chwile i młodzieńczą miłość (aria „Al dolce guidami”), żegna się z bratem, Percym i Smetonem. Paź wie, że jego przyznanie się spowodowało wydanie wyroku na ukochaną królową. Dźwięk dzwonów ogłasza zaślubiny króla z Giovanną. Anna wybacza wszystkim, jest gotowa na śmierć („Coppia iniqua”).


Jacek Marczyński, „Przewodnik operowy”, Świat Książki, 2011 r.

(...) Jej spektakl [Magdaleny Łazarkiewicz] to triumf reżyserii świadomej operowego medium. Konsekwentnie prowadzony koncept, w którym wszystko to, co oglądamy, rozgrywa się na planie filmu kostiumowego, pozwala na montażowe cięcia, wyciemnienia, zarazem uprawomocnia melodramatyczną umowność libretta. Wizualnie śpiewacy upozowani zostali na postaci z płócien Caravaggia, przenosząc medium muzyczne i teatralne w świat malarstwa i bez mała onirycznej wizji. A Karina Skrzeszewska jako Anna Boleyn zarówno wokalnie, jak i aktorsko jest po prostu wybitna.

Łukasz Maciejewski, www.aict.art.pl, „Teatralny sezon w Krakowie”, 28.06.2018
Najlepsza reżyseria – „Anna Bolena”


Główna gwiazda drugiej obsady (którą obejrzałam) Karina Skrzeszewska, występująca w roli tytułowej (śpiewała również w realizacji łódzkiej), pokazała, że jest jedną z nielicznych w Polsce śpiewaczek zdolnych do kreowania efektownych ról belcantowych, podpartych również prezencją i aktorstwem. Gra dumną królową Anglii, nieszczęsną drugą żonę Henryka VIII, straconą na skutek niesłusznego oskarżenia o zdradę. Jej rywalka, której istnienie w rzeczywistości było przyczyną tego oskarżenia, czyli kolejna żona Henryka Jane Seymour, jest tu postacią rozdzieraną przez sprzeczne uczucia: miłości do niego i litości dla Anny; efektownie pokazuje ten splot uczuć Karolina Sikora.

Dorota Szwarcman, „Polityka”, 6.06.2018


Egzamin z historii Anglii czasów Henryka VIII, a dokładniej jego małżeństwa z drugą żoną, Opera Krakowska zdała śpiewająco. I to pod każdym względem. Przede wszystkim wokalnym. Odtwórcy głównych ról zaprezentowali się z jak najlepszej strony. Ułatwiła im to reżyserka Magdalena Łazarkiewicz, która niezwykle oszczędnie wprowadziła ruch w spektaklu. Słusznie uznała, że szczytowe osiągnięcie belcanta nie wymaga wspomagania innymi rodzajami twórczości. Dlatego i scenografia jest ograniczona do minimum.

Paweł Dybicz, „Przegląd”, 4.06.2018


 (...) „Anna Bolena” – jak wspomniałem – to typowa opera epoki belcanta dająca solistom pole do wokalnego popisu i to jest siłą krakowskiego przedstawienia. W pełni wykorzystały to obie panie: Katarzyna Oleś-Blacha (Anna Bolena) i Monika Korybalska (Giovanna Seymour) tworząc kreacje, o których będzie się pamiętało. Królowa Anna w ujęciu Oleś-Blachy prezentuje pełną paletę dramatycznych emocji kreślonych subtelnie bez zbędnych przerysowań, co pozwoliło jej stworzyć postać tragiczną i przejmującą. Jak zawsze uznanie budzi swoboda prowadzenia frazy i atakowania najwyższych dźwięków oraz operowania dynamiką i ekspresją. Finałowa scena obłędu była prawdziwym majstersztykiem. Godną jej partnerką okazała się Monika Korybalska (zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że była bohaterką wieczoru) obdarzona szlachetnie brzmiącym mezzosopranem o interesującej barwie i naturalnie swobodnej emisji. Ona również włożyła w swoją kreację pełnię emocji i świetnie opracowanej ekspresji w rozległej skali uczuć. W sumie interpretacja, o której można spokojnie napisać, że ma dramatyczną głębię. Wielki duet „Dio che mi vedi in core” w ich wykonaniu to był prawdziwy wokalny pojedynek, z którego obie wyszły zwycięsko. Tomasz Tokarczyk przy dyrygenckim pulpicie okazał się precyzyjnym kapelmistrzem szczególnie w prowadzeniu scen ansamblowych i zbiorowych. Przygotowana przez niego orkiestra z zapałem i zrozumieniem realizowała partyturę Donizettiego. Muzyka pod jego dynamiczną batutą miała właściwą dramaturgię, pełną gamę emocji, żarliwości uczuć oraz dobrze wyeksponowaną wyrazistość rytmiczną i belcantową linię melodyczną. Dla pełni obrazu premierowego wieczoru należy dodać jeszcze dobrze przygotowane chóry imponujące wokalną dyscypliną i homogenicznym brzmieniem.

Adam Czopek, portal Maestro, 28.05.2018


Oszczędna reżyseria Magdaleny Łazarkiewicz pozwoliła skupić się na osobistych dramatach protagonistów, wtórowała jej scenografia Pawła Dobrzyckiego. Stojący na niewielkim podwyższeniu prosty tron wystarczająco unaoczniał majestat i powab królewskości, któremu uległa niegdyś Anna, a potem jej dama dworu Giovanna Seymour. (...) Tomasz Tokarczyk przygotował muzycznie i poprowadził spektakl z nerwem dramatycznym a zarazem z pietyzmem dla "smaczków" partytury Donizettiego. Bardzo dobrze współpracował z solistami i pięknie brzmiącym chórem (przygotowanie Jacek Mentel), ale główny ciężar spektaklu spoczywał na solistach. W sobotę (w piątek byłam w Filharmonii na koncercie norymberczyków) partię tytułową kreowała Karina Skrzeszewska. Nie ma przesady w tym określeniu. To była prawdziwa kreacja, bezbłędna muzycznie, świetna dramatycznie. Anna Kariny Skrzeszewskiej była prawdziwa, miała w sobie królewski majestat i rozpacz kobiety którą zawodzą jej plany i nadzieje, zdradzają, nawet mimo woli, wszyscy których kochała. W swoim upadku dostrzega też własne błędy, pozostaje jej tylko zdobyć się na wielkoduszność, wybaczyć rywalce i z godnością iść na śmierć. Ta rola Kariny Skrzeszewskiej zapisze się dobrze w historii krakowskiej sceny operowej. Dobrą jej przeciwwagą był Wołodymir Pańkiw jako Henryk bawiący się ludźmi, dążący bez skrupułów do spełnienia swoich zachcianek. (...) Chyba po raz pierwszy słuchałam Karoliny Sikory, w sobotę w partii Giovanny Seymour. Po zaśpiewanych wyraźnie pod dźwiękiem pierwszych frazach potem urzekała urodą głosu i zróżnicowaniem emocjonalnym postaci miotającej się pomiędzy fascynacją królem i lojalnością wobec królowej. Adam Sobierajski - Percy – był dobry postaciowo, ale wokalnie nierówny. Miał bardzo udane fragmenty, ale też dziwne zahamowania nie wiem z czego wynikające. Tak jakby dusiła go trema. Mam nadzieję, że kolejne spektakle pomogą mu odzyskać spokój, bo ma wszelkie dane by w tej partii błyszczeć. Z prawdziwą przyjemnością słuchałam Olgi Maroszek w roli Smetona, a także Jarosława Bieleckiego jako zimnego wykonawcy poleceń Henryka oraz Jerzego Wójcika jako nieszczęsnego brata Anny przyczyniającego się do jej upadku. W sumie kolejny ciekawy spektakl w repertuarze Opery Krakowskiej. Oby tak dalej!

Anna Woźniakowska, portal Polska Muza, 27.05.2018